Z danych Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustitia" wynika, że rocznie wpływa ich do sądów w całej Polsce kilkadziesiąt tysięcy.

– W tej chwili czeka u nas na rozpatrzenie ok. 600 spraw, 200 z nich dotyczy zapłaty za najem auta zastępczego – informuje Aneta Łazarska, sędzia Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy.

Zjawisko nasiliło się po wyroku Sądu Najwyższego z 17 listopada 2011 r. (sygn. III CZP 5/11). Stwierdził on, że ubezpieczenie OC obejmuje celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki na najem pojazdu zastępczego. A odszkodowania mogą się domagać nie tylko przedsiębiorcy, lecz także osoby nieprowadzące działalności gospodarczej.

Sędziowie zauważają, że po tym wyroku lawinowo wzrosła liczba spraw kierowanych do sądów. – Odszkodowań nie dochodzą sami ubezpieczeni, ale duże firmy, które zmonopolizowały rynek wynajmu aut – zaznacza Aneta Łazarska.

Dlaczego z pozwami występują właśnie takie firmy? – Wynajmują poszkodowanym w wypadkach pojazdy w zamian za cesję wierzytelności z tytułu poniesionej szkody w stosunku do ubezpieczyciela sprawcy. Wszystko odbywa się bezgotówkowo, przy czym stawki za najem są z reguły o 30 proc. wyższe od rynkowych –  dodaje Łazarska.

Jeśli ubezpieczyciel wypłaci gotówkę firmie wynajmującej poszkodowanemu auto, problemu nie ma. Jednak jeśli zakład zakwestionuje wysokość roszczeń, sprawa trafia do sądu. – Są to pozwy o wypłatę od 400 zł do ok. 5 tys. zł, ale czasami zdarzają się wyższe roszczenia sięgające do 10 tys. zł –  informuje sędzia.

Sprawy dotyczą wypłat za całość najmu albo za okres, którego nie uznały towarzystwa. Chodzi o sytuację, w której poszkodowany korzystał z auta 21 dni, a odszkodowanie przyznano za 10 dni. Towarzystwo ubezpieczeniowe tłumaczy wówczas, że jego zdaniem nie było potrzeby tak długiego użytkowania pojazdu zastępczego, co oznacza, że naprawa trwała zbyt długo.

Ubezpieczyciele twierdzą, że nie mogą zabronić klientom korzystania z dowolnej wypożyczalni aut, choć starają się proponować sprawdzone firmy. – Weryfikujemy koszty najmu, jakie przedstawiają nam poszkodowani – wyjaśnia Maciej Kuźmicz, rzecznik Ergo Hestii. – Zdarza się, że ktoś jest niezadowolony z naszej oceny sytuacji, wtedy sprawa znajduje finał w sądzie – przyznaje.

Ogólnopolska wypożyczalnia Express zapewnia, że ceny są takie, jakie wcześniej wynegocjowano z ubezpieczycielami. – Cennik jest dostępny na naszych stronach, a stawki zaakceptowane przez zakłady, z którymi mamy podpisaną umowę – wyjaśnia Justyna Kopacz z Expressu. – Zdarza się jednak, że klienci wypożyczają auta w innych miejscach. Nie wiem, jakie stawki wówczas obowiązują – zastrzega.

Łazarska wyjaśnia, że w jej ocenie prowadzenie tego typu sporów jest działaniem na niekorzyść nie tylko towarzystw ubezpieczeniowych, lecz także osób, które skorzystały z wynajmu samochodu. – Możliwe, że zarabiają na nich jedynie prawnicy świadczący obsługę prawną – twierdzi sędzia. – Na przykład powołanie biegłego, który ma sprawdzić, czy naprawa musiała aż tak długo trwać, to za każdym razem koszt ok. 1 tys. zł. Nawet gdy wartość roszczenia to zaledwie 500 zł – dodaje.

Podejrzewa też, że wiele umów zawieranych jest fikcyjnie, ponieważ nie określono w nich wartości najmu. Wysokość stawki była uwidoczniona jedynie na fakturze wystawionej po zakończeniu używania auta zastępczego. – Postępowania dowodowe wykazywały, że poszkodowani przy zawieraniu umowy w ogóle nie widzieli cenników. Nie można zatem było zweryfikować, czy rzeczywiście doszło do uzgodnienia stawki wynajmu auta i czy odpowiadała ona stawce cennikowej –  zaznacza sędzia.

W jej ocenie sprawę uprościłoby opracowanie ogólnopolskiej listy stawek dla poszczególnych regionów za najem pojazdu. W Niemczech np. sądy zasądzają stawki średnie za najem i nie ma potrzeby powoływania biegłych.

4,2 mld zł to wartość składki zebranej przez ubezpieczycieli z tytułu OC motoryzacyjnego w I półroczu 2013 r.

18,1 mln zł polis OC pojazdów mechanicznych funkcjonowało w I półroczu

504 tys. taka była liczba wypłat z tytułu polis OC w pierwszej połowie 2013 r.