W opinii policji na razie nie ma powodu do wycofania radarów iskra-1 z użytku. Zdaniem funkcjonariuszy urządzenia posiadają ważne decyzje zatwierdzenia typu wydane przez Główny Urząd Miar oraz aktualne świadectwa legalizacji – donosi RMF FM.

Z danych Komendy Głównej Policji wynika, że drogówka ma na stanie ponad 500 sztuk tego urządzenia. Wszystkich mierników prędkości - ręcznych oraz pojazdów z zamontowanymi wideorejestratorami - 2780.

Kontrowersje wokół iskry 1 odżyły po tym jak pewien inżynier spod Krakowa wygrał sprawę z policją. Kierowca udowodnił, że funkcjonariusze drogówki mylą się i źle zmierzyli mu prędkość za pomocą iskry właśnie. Sąd uniewinnił mężczyznę i przyznał mu rację…

Policja sama przeprowadziła dodatkowe testy radaru iskra-1. Funkcjonariusze zapewniają, że radary prawidłowo pokazują prędkość, jeśli używa się ich zgodnie z instrukcją. 

Niedawno policjant wyjawił jak wygląda praca z tym urządzeniem…

- Pracuję 17 lat w policji w ruchu drogowym. W jednostkach były monitorowane sprawy tego typu miernika (red. iskra 1). Przełożeni nie reagowali. Policjanci są zmuszeni, żeby te radary brać i korzystać. Liczy się tylko i wyłącznie ilość uzyskanych efektów - mówił w rozmowie z TVN24 policjant.

- Naciągamy kierowców na postępowanie mandatowe. Jedzie kolumna pojazdów, przykładowo 10 pojazdów, jeden pojedzie szybciej, zatrzymuje z reguły pierwszego, Bogu ducha winnego kierującego i udowadnia mu, że on jechał z taką, a nie inną prędkością. Kierujący z reguły, dla świętego spokoju, przyjmuje ten mandat - dodał.

Mundurowy przyznał, że "jak pojazdy jadą w kolumnie, bądź obok siebie, to (pomiar - red.) jest na chybił trafił".

- Rosyjska ruletka, na kogo wypadnie, na tego bęc. Tam jest bez różnicy kto, jak jedzie, byleby tylko zapłacił grzywnę w postępowaniu mandatowym. Bezpieczeństwo jest najmniej ważne. Najważniejsze są suche statystyki, ranking poszczególnych komend - powiedział funkcjonariusz.