W czerwcu 2013 r. polskie fabryki wyprodukowały 53,7 tys. samochodów osobowych i dostawczych – o 6,6 proc. mniej niż w zeszłym roku – podsumował Instytut Samar monitorujący rynek motoryzacyjny. Od początku roku z trzech zakładów wyjechało ponad 306 tys. aut – o 15,1 proc. mniej niż rok temu.

Z tak słabych statystyk przebijają też optymistyczne informacje dla branży. W porównaniu do czerwca sprzed roku o 9,4 proc. więcej aut wyprodukował Volkswagen, a Opel o 7,8 proc. Tylko liczba samochodów w Fiacie zmniejszyła się o 17,1 proc.

Ta lekka poprawa nie skłania jednak przedstawicieli fabryk do optymizmu w prognozach wyników następnego półrocza. Przemysław Byszewski z GM Polan w ogóle nie chciał mówić o szacunkach firmy, a Piotr Danielewicz z Volkswagen Poznań mówi ostrożnie, że fabryka wyprodukuje nieco więcej niż rok temu.

– Z jednej strony mamy sygnały poprawy, z drugiej wprost przeciwnie – zaznacza Danielewicz.

Szacunek produkcji zakładu w Tychach Bogusława Cieślara z Fiat Auto Poland oscyluje w okolicach 250–300 tys. sztuk w tym roku, co oznacza spadek w stosunku do 2012 r. – To, ile samochodów wyprodukujemy, uzależnione jest od koniunktury na rynkach zachodnioeuropejskich – zauważa Cieślar.

Wojciech Drzewiecki, szef Instytutu Samar, zauważa, że mimo płynących z Niemiec sygnałów o poprawie koniunktury na nowe auta, za wcześnie na odtrąbienie końca zapaści. W czerwcu za Odrą sprzedano 282,9 tys. aut – o 5 proc. mniej niż rok temu, co oznacza wyhamowanie tempa spadków przynajmniej o połowę. Także w Polsce odnotowaliśmy nagły przypływ zainteresowania samochodami. W czerwcu zarejestrowano w naszym kraju 28,8 tys. aut – o 8,8 proc. więcej niż rok temu. To poprawiło statystyki – w pierwszym półroczu zarejestrowano bowiem w naszym kraju tylko o niespełna 1 proc. mniej aut niż rok temu.

– Jeżeli będziemy mieć wzrost produkcji w naszym kraju, to na pewno nie będzie on oszałamiający, a jego skala uzależniona jest od rozwoju sytuacji na zachodnioeuropejskich rynkach, które są głównym odbiorcą produkcji naszych zakładów – zauważa Drzewiecki.

Analityk Samaru za niekorzystną dla polskich fabryk uważa koniunkturę w krajach południowych, takich jak Włochy. To one są głównym odbiorcą produkcji z największej naszej fabryki – tyskiego Fiata. To przez zwiększone zamówienia z Włoch na model Fiata 500 w maju, czerwcu i lipcu polska fabryka mogła zwiększyć zatrudnienie, choć na razie tymczasowo (przyjęto 150 zwolnionych pracowników).

Mało optymistyczne sygnały docierają od analityków zachodnich, którzy uważają, że Europa boryka się z rosnącą nadwyżką mocy produkcyjnych. – Ten trend nie ulegnie zmianie przynajmniej w kolejnych trzech latach – oceniają analitycy IHS Automotive monitorującej światowy rynek motoryzacyjny.

Z danych IHS Automotive wynika, że ponad połowa ze 160 europejskich fabryk samochodów wykorzystywała w I kw. 2013 r. mniej niż 70 proc. mocy produkcyjnych. Od stycznia do marca 85 zakładów działało na poziomie 70 proc. lub mniejszym, rok temu takich zakładów było 74. Aby uniknąć strat, firma samochodowa musi przynajmniej w 75–80 proc. wykorzystywać moce zakładów.