Dodatkowo, mężczyzna ma zapłacić tytułem zadośćuczynienia rodzicom nieżyjącego dziecka 200 tys. złotych. Dostał też zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych na 10 lat. Wyrok nie jest prawomocny.

Normalne życie szczęśliwej rodziny w jednej chwili przez szczeniackie i nieodpowiedzialne zachowanie oskarżonego stało się koszmarem - powiedziała w uzasadnieniu wyroku sędzia Joanna Jurkiewicz.

Przemysław W. był wcześniej karany jako kierowca mandatami za przekroczenia szybkości.

Nic to nie jednak nie dało, nie zastanowił się nad swoim postępowaniem i doprowadził do nieszczęścia. Wymierzona oskarżonemu kara ma mieć charakter prewencyjny, aby przestrzec innych kierowców, że nie wolno siadać za kierownicę w stanie nietrzeźwym i nie łamać ograniczeń prędkości na drodze - podkreśliła sędzia.

Podczas procesu Przemysław W. wyznał, że żałuje tego, co zrobił.

Ale to tylko słowa, one nic nie kosztują. Kiedy w połowie czerwca oskarżony opuścił areszt nie skontaktował się z pokrzywdzonymi, aby w jakikolwiek sposób im pomóc - powiedziała sędzia.

Rodzice 6-latka, którzy w wypadku doznali licznych złamań, leczą się do dziś.

46-letni ojciec rodziny boryka się ze skutkami złamania kręgosłupa. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek wróci w pełni do zdrowia. Z zawodu jest szkutnikiem i pracuje rękami; z dnia na dzień stracił możliwość wykonywania swojej pracy - mówiła sędzia.

Do tragicznego wypadku doszło w Sylwestra 2011 r. w Straszynie (Pomorskie) na drodze wojewódzkiej nr 222. Kierujący autem alfa romeo 29-latek wpadł w poślizg i wjechał na chodnik uderzając od tyłu w spacerującą pięcioosobową rodzinę. Przemysław W. miał 0,4 promila alkoholu we krwi. Samochód jechał ok. 100 km/h, gdy dozwolona prędkość wynosiła 50 km/h.

W wyniku odniesionych obrażeń w szpitalu zmarł 6-letni chłopiec. Dwójka pozostałych dzieci, poza otarciami skóry, wyszła z wypadku bez szwanku.