Jak wynika z policyjnych statystyk, podczas pięciodniowej akcji "Znicz 2011" zdarzyły się 464 wypadki, w których zginęło 51 osób, a blisko 600 zostało rannych. Jaki bilans przyniesie tegoroczny długi weekend? To się dopiero okaże, ale trudno być optymistą patrząc na dane z poprzednich lat. Zeszłoroczny wynik jest gorszy aż o 57 kolizji, 12 ofiar i 60 rannych niż w 2010 r.

Może w walce o bezpieczeństwo przemówią inne argumenty, np. finansowe. Brawurowa jazda zakończona wypadkiem czy stłuczką kończy się nie tylko mandatem. Wystarczy tylko jedna szkoda, aby pożegnać się z tanim ubezpieczeniem samochodu w przyszłości. A trzeba pamiętać, że tego wydatku nie da się uniknąć, bo zakup polisy OC to obowiązek każdego właściciela pojazdu.

- Kierowcy często zapominają, że oszczędność czasu, to nie to samo, co oszczędność pieniędzy. Pośpiech na drodze obróci się przeciwko nim w przypadku nawet niegroźnej kolizji. Ubezpieczyciele są pod tym względem bardzo skrupulatni i już pojedyncza szkoda odbije się na cenie składki przy kolejnej polisie. Różnice na pewno sięgną kilkuset złotych. A jeśli kierowca nie zada sobie trudu, aby porównać ceny ubezpieczeń we wszystkich firmach, to zapłaci jeszcze więcej, bo każde towarzystwo podchodzi do swoich klientów indywidualnie - ostrzega Maciej Kuczwalski, ekspert multiagencji CUK Ubezpieczenia.

O ile drożej zapłacisz za ubezpieczenie po stłuczce? Analitycy na potrzeby kalkulacji przyjęli profil 35-letniego kierowcy, który prawo jazdy posiada od 10 lat, każdego roku kupował polisę OC i jest właścicielem 8-letniej toyoty corolla o mocy 97KM i pojemności 1,4 l. Ceny wyliczono dla wszystkich miast wojewódzkich. I chociaż polisy OC kosztują różnie w zależności od miasta, to w każdym z nich można znaleźć zarówno tanie, jak i drogie ubezpieczenia.

Jazda bez szkód

Dobrym tego przykładem jest Warszawa. Tu kierowca może trafić na bardzo drogą polisę za 1446 zł, ale dzięki porównaniu cen znajdzie również ubezpieczenie za 402 zł, czyli aż 1044 zł taniej! Ten mechanizm działa w każdym regionie kraju. Jeżdżący bezkolizyjnie mieszkaniec Łodzi ubezpieczy auto już za 392 zł, ale przez nieuwagę może też sporo przepłacić, kupując ochronę auta za 1037 zł. W większości miast wojewódzkich rozpiętość cen pomiędzy najtańszym, a najdroższym ubezpieczeniem wynosi około 500 zł. W Gdańsku ta różnica to 539 zł, w Olsztynie 551 zł, zaś mieszkańcy Torunia mogą oszczędzić nawet 486 zł. Najmniej za ubezpieczenie płaci się w Lublinie - 275 zł - ale nawet tutaj kierowca natknie się na drogą polisę OC za 777 zł.

Jedna szkoda w ubiegłym roku

Cena ubezpieczenia na samochód rośnie, jeśli kierowca ma na koncie szkodę. W takiej sytuacji w Warszawie właściciel auta musi wyjąć z portfela przynajmniej 226 zł więcej niż w przypadku bezkolizyjnej jazdy. Oznacza to, że w stolicy cena najtańszej polisy OC wynosi 628 zł. Na tym przykładzie widać, jak bardzo przyda się ostrożność w wyborze ubezpieczenia, bo najdroższa polisa OC to koszt blisko 1800 zł! Niestety także w innych wymienionych miastach ochrona samochodu po szkodzie wiąże się z płaceniem ekstra. W dość taniej Łodzi najdroższa z ofert to koszt aż 1515 zł. W porównaniu cen najtańsza ochrona auta kosztuje tu 589 zł, co oznacza nawet 926 zł oszczędności. O tym, jak jedna kolizja wpływa na koszt ubezpieczenia, świadczą również ceny w wymienionym już Gdańsku (198 zł drożej przy najtańszej ofercie) czy Toruniu (wzrost o 171 zł).

Dwie szkody w ciągu dwóch ostatnich lat jazdy

Kierowcy, którzy zaliczają się do tej kategorii tym bardziej nie mogą liczyć na ulgowe traktowanie. Zwłaszcza, jeśli pochodzą z Poznania, Gdańska czy Wrocławia. W tych miastach najwyższa cena polisy OC w przypadku dwóch kolizji w ostatnich dwóch latach wynosi odpowiednio 5725 zł, 5982 zł oraz 6324 zł. Kierowcy powinni być jednak wyczuleni na tak wysokie stawki, a gdy ubezpieczyciel poda im tę "przystępną" cenę, powinni porównać koszt takiej samej ochrony w innych firmach. Dzięki temu mieszkaniec Poznania zapłaci tylko 718 zł, gdańszczanin 791 zł, a wrocławianin 648 zł, czyli oszczędzi… 5676 zł!

Warto zaznaczyć, że nawet wiele bezkolizyjnych lat za kierownicą nie uratuje właściciela pojazdu, który przez nieuwagę lub brawurę spowodował wypadek albo stłuczkę.

- To prawda. W kalkulowaniu składek po szkodzie jedne towarzystwa są bardziej surowe, inne mniej. Niezależnie od tego zawsze trzeba dbać o jak najlepszą historię swojej jazdy. Lepiej bezpiecznie dojechać pół godziny później, niż narażać się na niebezpieczeństwo i problemy finansowe w przyszłości - dodaje Kuczwalski.