Tym razem w miniony piątek zakłócenia nie pozwalały na rejestrację pojazdów w starostwach - dowiedział się DGP. To kolejna już, bodaj że siódma awaria tego systemu w ostatnich miesiącach.

– To nie była awaria, a zakłócenia. Pracownicy natychmiast przystąpili do naprawy, która się powiodła – mówi rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Małgorzata Woźniak. Jak relacjonuje, problemów nie odczuły policja, Straż Graniczna czy służby specjalne, a jedynie starostwa.

Jednak zakłócenia utrudniały rejestrację aut – wynika z naszych informacji – i trwały aż do poniedziałku.

Ten jeden z najkosztowniejszych informatycznych projektów, składa się z dwóch systemów: Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEP) i Centralnej Ewidencji Kierowców (CEK). Ten pierwszy – w przeciwieństwie do CEK – został już połączony z bazami danych starostw, dzięki czemu urzędnik może wychwycić niezgodność przy rejestracji samochodu. Wciąż jednak trwa rozpoczęta przed dwoma laty weryfikacja danych o samych pojazdach, a w samej bazie nadal znajdują się tysiące błędnie wpisanych aut.

Problemy z funkcjonowaniem samego CEPIK-u to niejedyne czarne chmury nad tym systemem. Przed dwoma tygodniami agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego wszczęli kontrolę, która ma sprawdzić, jak był rozbudowywany system. – Prześwietlamy umowy i aneksy do nich, które urzędnicy ministerstwa podpisywali z firmami informatycznymi. Pojawiliśmy się w resorcie po otrzymaniu szczegółowych doniesień opisujących konkretne nieprawidłowości – mówi funkcjonariusz CBA, proszący o zachowanie anonimowości.

Kontrola potrwa przynajmniej trzy miesiące. Jej efektem będzie raport, który może posłużyć do wszczęcia śledztwa.