BYD Dolphin G DM-i - test
Nowy BYD wjeżdża do segmentu, w którym rządzi Toyota Yaris. Na celownik bierze jednak nie tylko japońskiego konkurenta - Dolphin G DM-i to hybryda plug-in, czyli coś niespotykanego w klasie B. Chińczycy zmieścili tu nie tylko silnik spalinowy o pojemności 1.5, ale i pokaźną baterię - w testowanej wersji ma ona aż 18,3 kWh i gwarantuje 105 km zasięgu w trybie elektrycznym. Bazowe, tańsze odmiany mają akumulator 7,42 kWh i około 40 km zasięgu wg WLTP.
Wszystko to na płycie podłogowej o rozstawie osi 2610 mm, czyli o 5 cm większym niż w Yarisie i zaledwie 9 mm mniejszym niż w Golfie aktualnej generacji. Całkowita długość nadwozia 4160 mm nie zdradza wszystkiego - na żywo, Dolphin G przekonuje nie tylko ciekawym układem napędowym, ale i naprawdę przestronnym wnętrzem.
Tak wygląda nowa hybryda z Chin
Miejski BYD ma sylwetkę, która byłaby modna około 15 lat temu - dość wysokie nadwozie przypominające MPV nie jest dziś zbyt efektowne, ale krzykliwy kolor testowanego egzemplarza nadrabia i sprawia, że przechodnie i tak obracali się za jadącym po ulicy Dolphinem. Reflektory, felgi, detale - wszystko to jest po prostu niebrzydkie - nie zapada w pamięć, ale i nie odstrasza.
We wnętrzu mamy do czynienia z chińskim standardem - prosta deska rozdzielcza, ogromny i raczej trudny w obsłudze ekran w centralnym punkcie i mały, niezbyt czytelny wyświetlacz w miejscu zegarów. Hybrydowy Dolphin G w pewnych kwestiach powtarza błędy poprzedników - obsługa systemu multimedialnego jest dość skomplikowana. Do dyspozycji mamy tu kilka przycisków i przełączników, ale niektóre funkcje nadal dostępne są tylko po wybraniu odpowiedniego kafelka w gąszczu menu. O ile design kokpitu jest kwestią gustu, tak w konkursie na najbrzydszą kierownicę, BYD z pewnością miałoby szanse na wysoką lokatę. Ale dosyć o wyglądzie - im dłużej jeździmy Dolphinem G, tym lepsze wrażenie robi.
Dostępną w kabinie przestrzeń należy ocenić bardzo wysoko - miejsca jest tu tyle co w aucie kompaktowym. Rozciągnięta w pionie sylwetka sprawia, że przestrzeni nad głowami jest całe mnóstwo. Zaskakuje również bagażnik - ma wprawdzie dość wysoko umieszczony próg załadunku, ale pojemność 425 litrów oznacza naprawdę solidny kufer. Na tylnej kanapie można usiąść całkiem wygodnie. Mocowania Isofix są dwa - tylko w drugim rzędzie.
BYD Dolphin G DM-i - silnik
Pod maską BYD pracuje układ napędowy, który sprawdziłby się nawet w o dwie klasy większym aucie. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,3 sekundy, a prędkość maksymalna to 180 km/h. Liczby nie oddają jednak dynamiki, która w drogowych warunkach jest imponująca. Samochód przez większość czasu porusza się korzystając z silnika elektrycznego o mocy 163 KM - jednostka benzynowa 1.5 pełni przede wszystkim funkcję wydajnego generatora energii, choć w określonych warunkach może również bezpośrednio wspomagać napęd kół. Akumulator o pojemności 18,3 kWh pozwala przejechać do 105 km w trybie elektrycznym według WLTP, a po jego rozładowaniu samochód może kontynuować podróż jak klasyczna hybryda.
Ile pali BYD z rozładowaną baterią? Wynik rzędu 4,5 l/100 km w cyklu mieszanym jest zupełnie osiągalny. W mieście, bez szczególnych starań na zegarach pojawiło się 4,1 l/100 km. W trasie, Dolphin G zaczyna być nieco bardziej spragniony, ale około 6,5 l/100 km to i tak rozsądna wartość. Wygląda na to, że chiński napęd naprawdę dobrze sprawdza się w życiowych scenariuszach, a brak ładowarki w domu nie stanowi tu szczególnego problemu.
Tak jeździ nowy BYD. Będzie hitem?
Od pierwszych kilometrów za kółkiem nowego Dolphina G DM-i czuć, że auto częściowo stara się naśladować europejską konkurencję. Układ kierowniczy jest dość syntetyczny, ale kierownica stawia przyjemny opór. Układ jezdny został zestrojony zaskakująco sztywno, na czym cierpi komfort jazdy, ale zyskuje prowadzenie. To jeden z najlepiej jeżdżących samochodów z Chin, z jakimi miałem do czynienia. Wrażenia z jazdy są zbliżone do tych, który serwuje nam kompaktowy hatchback - Leapmotor B05. Widać, że Chińczycy uważnie wczytują się w sugestie klientów i dziennikarzy na Starym Kontynencie. Korzystając zatem z okazji - poproszę o zmianę kierownicy na taką, na którą da się patrzeć i zaprowadzenie porządku w interfejsie systemu multimedialnego. Dziękuję!
Do pełni szczęścia brakuje też lepszego wyciszenia i foteli z nieco dłuższym siedziskiem, choć akurat te zarzuty w klasie aut miejskich całkiem łatwo odeprzeć. BYD Dolphin G, mimo swoich wymiarów i dynamiki najlepiej czuje się właśnie w mieście, a ilość wygłuszenia jest tu symboliczna - o czym przypomina rezonujący, "blaszany" dźwięk zamykanych drzwi.
BYD Dolphin G DM-i - cena i wyposażenie
Chińczycy proponują mocną ofertę na start sprzedaży. Promocyjny cennik BYD Dolphin G DM-i rozpoczyna się od 105 000 zł - ta cena dotyczy bazowego Dolphina w wersji Active, z mniejszym akumulatorem 7,4 kWh, mocą 175 KM i około 40 km zasięgu elektrycznego w cyklu mieszanym WLTP. Testowana wersja ma 212 KM, baterię 18,3 kWh, zasięg elektryczny 105 km i całkowity ponad 1000 km, kosztuje od 116 900 zł w odmianie Boost. To najbardziej opłacalny wariant, bo w standardzie ma już 12,8-calowy ekran, podgrzewane fotele i kierownicę, ośmiogłośnikowy zestaw audio, ładowarkę indukcyjną, nawiewy z tyłu, funkcję V2L oraz możliwość ładowania prądem stałym.
Odmiana Comfort za 121 550 zł dodaje m.in. panoramiczny dach, wyświetlacz head-up, kamery 360 stopni, 18-calowe felgi i elektrycznie regulowany fotel kierowcy, a zamykający gamę Sport kosztuje 124 900 zł i wyróżnia się głównie wizualnymi dodatkami. Już w bazowym wariancie do dyspozycji mamy automatyczną klimatyzację, światła LED, czujniki parkowania z przodu i z tyłu, kamerę cofania, bezprzewodowe Apple CarPlay i Android Auto oraz rozbudowany pakiet systemów bezpieczeństwa. Taka kombinacja ceny, napędu i wyposażenia w tej klasie? Ze świecą szukać drugiego takiego auta - z pewnością znajdzie się spora grupa klientów, którzy będą skłonni wybaczyć mu ergonomiczne wpadki czy dyskusyjne rozwiązania stylistyczne. To jeden z najbardziej udanych "chińczyków" na rynku.
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.
