Problem polega na tym, że możliwe rozwiązanie raczej nie usatysfakcjonuje do końca kierowców, którzy liczyli na swobodny przejazd.
Powód? Z naszych ustaleń wynika, że najbardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym tylko na autostradach zarządzanych przez GDDKiA nie będzie placów poboru opłat, rogatek, bramek itd. Dyrekcja ostatnio unieważniła już wszystkie przetargi na budowę kolejnych placów poboru opłat. Te, które powstały, ale stoją bezużytecznie – np. na autostradzie A2 między Łodzią i Warszawą – zostaną rozebrane.
CZYTAJ TAKŻE Tak Polacy wyłudzają odszkodowania za wypadki na niby. Ekspert odsłania kulisy i metody>>>
Kto lubi bramki?
Zupełnie inna jest optyka koncesjonariuszy. Wszystko wskazuje na to, że na ich odcinkach zastosowany będzie system "zwolnij i jedź". Kierowcy wyposażeni w służące do automatycznych płatności urządzenie pokładowe będą podjeżdżać do bramek, a te wtedy się podniosą. wyjaśnia Karolina Topczyńska ze Staleksportu Autostrady Małopolskiej, który zarządza autostradą A4 między Katowicami a Krakowem.
Bramki to dla koncesjonariuszy opcja tańsza i szybsza niż przebudowa pasów drogowych. Tylko takie rozwiązanie daje im też gwarancję szczelności systemu: jeśli kierowca nie będzie miał środków na swoim urządzeniu pokładowym, zatrzyma go szlaban i będzie musiał płacić w okienku.
– potwierdza Zofia Kwiatkowska, rzeczniczka AW SA pobierającej opłaty na A2 ze Świecka do Konina.
podkreśla jeden z uczestników spotkania w MIR.
Z kolei GTC, w którego gestii znajduje się zakorkowany latem odcinek A1 z Torunia do Gdańska, nie tylko nie chce rezygnować z bramek, ale też projektuje nowe. powiedział nam Aleksander Kozłowski, doradca zarządu GTC. Jednak powód tej rozbudowy jest inny. Tajemnicą poliszynela jest, że zapowiadany przez rząd na lato 2015 r. pilotaż systemu płatności elektronicznych na A1 jest nierealny. GTC nie chce więc ryzykować, że korki znów sparaliżują autostradę, i powiększa system bramek w celu zwiększenia przepustowości.
Resort nie chce mówić o szczegółach sprawy. –ucina Piotr Popa, rzecznik MiR. Nieco bardziej rozmowni są przedstawiciele operatora systemu e-myta. – twierdzi Krzysztof Gorzkowski z Kapscha.
Niewykluczone, że bramki w systemie „zwolnij i jedź” pozostaną też na dwóch odcinkach, na których opłaty pobiera GDDKiA: A2 z Konina do Strykowa i A4 między Wrocławiem i Gliwicami. Decyzja też nie została jeszcze podjęta.
Resort zwolnił, ale jedzie
Koncesjonariusze czekają na instrukcje ze strony Ministerstwa. Ich zdaniem zmiany prawne powinny iść w kierunku, by po autostradach dało się podróżować, zawierając jedną umowę na jazdę po wszystkich odcinkach, posługując się jednym urządzeniem pokładowym i otrzymując zbiorczą fakturę za dany okres. Wskazują też na trudności. – zauważa Zofia Kwiatkowska z AW SA.
Resort i w tym przypadku nie chce wchodzić w szczegóły. – Wspólnie z GDDKiA kontynuujemy prace nad koncepcją systemu poboru opłat, który nie będzie wymagał zatrzymania auta. Po ich zakończeniu określimy kształt systemu i ramy czasowe wdrożenia – ucina Piotr Popa z MIR. Ministerstwo nie chce też potwierdzić, czy aktualny jest 2017 r. jako data wprowadzenia elektronicznego systemu. Nie jest tajemnicą, że po odejściu Elżbiety Bieńkowskiej do Brukseli w tej sprawie „parcie na bramkę” jest mniejsze.