Chodzi o szkody likwidowane z AC kierowców, którzy chcą szybko odzyskać pieniądze za naprawy, pozostawiając swoim ubezpieczycielom dochodzenie odszkodowań od winowajcy. – wyjaśnia Marek Baran, rzecznik Link4. – dodaje.
Baran zaznacza, że kilka spraw jeszcze się toczy, tak więc odzyskana kwota może się zwiększyć. Link4 jest jednak wyjątkiem. Generali wypłaciło w ubiegłym roku ponad pół miliona złotych za uszkodzenia aut na dziurawych jezdniach. Z zarządów dróg nic nie udało się odzyskać. – – wyjaśnia Paweł Wróbel, rzecznik firmy. – dodaje.
Inne towarzystwa nie chcą podawać konkretnych kwot. Twierdzą, że chodzi o niewielkie pieniądze. –– bagatelizuje sprawę Beata Wójcik z Allianz Polska. Podobnie wypowiada się Liberty Direct. – – twierdzi Marcin Warszewski, dyrektor w tej firmie.
Marek Baran z Link4 przyznaje, że wypłaty odszkodowań za uszkodzone koła czy urwane felgi na dziurach w drogach rzeczywiście nie są znaczące w porównaniu z kwotami, jakie trzeba zapłacić np. po kradzieży auta. Jednak w skali kilku lat zbiera się już większa kwota.
Z danych Generali wynika, że problemy jednego kierowcy związane z dziurą w jezdni kosztują ubezpieczyciela średnio 8,3 tys. zł – to znacznie więcej niż wynosi koszt załatania wyrwy. Zdaniem ubezpieczycieli gdyby zarządcy musieli płacić za każdą szkodę, zapewne bardziej dbaliby o drogi.