Kuba Wojewódzki opublikował na instagramie dwa zdjęcia. Gwiazdor TVN pozuje oparty o Ferrari F12 w limitowanej wersji tdf (skrót od Tour de France), którego jednostka 6.3 V12 produkuje aż 780 KM. Samochód od 0 do 100 km/h przyspiesza w 2,9 s, a 200 km/h pojawia się na zegarze po 7,9 s...

Reklama

Na kolejnym zdjęciu widać wyświetlacz włoskiego auta umieszczony przed pasażerem – licznik pokazuje 250 km/h. Wojewódzki komentując fotografie napisał: Obiecałem w domu, że wrócę szybko...

<p>Ferrari F12 tdf</p> / Instagram

Aktywiści z warszawskiego stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" nie zostawili na Wojewódzkim suchej nitki, przypominając śmiertelne ofiary wypadków drogowych:

– Czym się chwali Kuba Wojewódzki (na Instagramie 1,3 mln obserwatorów). Tym, że jechał samochodem z prędkością 250 km/h, w Warszawie, na drodze S79. Samochód, którym się poruszał nie miał przednich tablic rejestracyjnych. Nie jest jasne, kto prowadził samochód, ale pewne jest, że patokierowca dwukrotnie przekroczył dozwoloną prędkość, aż o 140 km/h! Dlatego pytamy #GdzieJestPolicja – czytamy w poście organizacji.

Co na to policja? Wszczęła postępowanie

– Za 250 km/h policjanci z bardzo dużym prawdopodobieństwem zatrzymaliby prawo jazdy i skierowali sprawę do sądu powiedział dziennik.pl komisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – Kodeks wykroczeń mówi, że środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów określonego rodzaju orzeka się co do zasady na okres od 6 miesięcy do 3 lat liczony, co do zasady, od daty uprawomocnienia się orzeczenia, w którym orzeczono tenże środek – skwitował przedstawiciel KGP.

Z kolei stołeczni policjanci wszczęli czynności sprawdzające w związku z możliwością popełniania przestępstwa przez Kubę Wojewódzkiego.

– Wszczęto czynności sprawdzające w związku z możliwością popełniania przestępstwa. 250 km/h na drodze to nie zabawa, to zaproszenie do tragedii. Osoby posiadające wiedzę na temat okoliczności zdarzenia proszone są o kontakt pod nr tel. 47 723 65 83 – poinformował nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.

Reklama

Lamborghini i dwóch policjantów

Kuba Wojewódzki w 2016 roku zasłynął zdjęciem z policjantami drogówki z Grudziądza na tle zielonego Lamborghini Aventador LP 700-4 Roadster. Wtedy mundurowi na autostradzie A1 zatrzymali go za przekroczenie prędkości - zamiast jechać przepisowe 140 km/h rozpędził swoje Lambo do 206 km/h. Mundurowi nie ukarali go jednak mandatem, za co zostali sami ukarani.

– Policjanci z Grudziądza zostali ukarani karą nagany za naruszenie zasad etyki zawodowej oraz zbyt późne włączenie urządzenia rejestrującego w policyjnych radiowozie – powiedziała wówczas dziennik.pl podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy. Sprawa Wojewódzkiego trafiła do sądu, a ten na posiedzeniu niejawnym wydał wyrok w formie nakazowej.

– Jakub W. został uznany winnym przekroczenia prędkości o 66 km/h i stworzenia zagrożenia w ruchu drogowym na autostradzie. Za to został ukarany grzywną w wysokości 3000 zł – podał wtedy sąd w Grudziądzu.