Kuba Wojewódzki opublikował na instagramie dwa zdjęcia. Gwiazdor TVN pozuje oparty o Ferrari F12 w limitowanej wersji tdf (skrót od Tour de France), którego jednostka 6.3 V12 produkuje aż 780 KM. Samochód od 0 do 100 km/h przyspiesza w 2,9 s, a 200 km/h pojawia się na zegarze po 7,9 s...
Na kolejnym zdjęciu widać wyświetlacz włoskiego auta umieszczony przed pasażerem – licznik pokazuje 250 km/h. Wojewódzki komentując fotografie napisał:
Aktywiści z warszawskiego stowarzyszenia "Miasto Jest Nasze" nie zostawili na Wojewódzkim suchej nitki, przypominając śmiertelne ofiary wypadków drogowych:
czytamy w poście organizacji.
Co na to policja? Wszczęła postępowanie
powiedział dziennik.pl komisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji. – skwitował przedstawiciel KGP.
Z kolei stołeczni policjanci wszczęli czynności sprawdzające w związku z możliwością popełniania przestępstwa przez Kubę Wojewódzkiego.
poinformował nadkom. Sylwester Marczak, rzecznik Komendy Stołecznej Policji.
Lamborghini i dwóch policjantów
Kuba Wojewódzki w 2016 roku zasłynął zdjęciem z policjantami drogówki z Grudziądza na tle zielonego Lamborghini Aventador LP 700-4 Roadster. Wtedy mundurowi na autostradzie A1 zatrzymali go za przekroczenie prędkości - zamiast jechać przepisowe 140 km/h rozpędził swoje Lambo do 206 km/h. Mundurowi nie ukarali go jednak mandatem, za co zostali sami ukarani.
powiedziała wówczas dziennik.pl podinsp. Monika Chlebicz, rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy. Sprawa Wojewódzkiego trafiła do sądu, a ten na posiedzeniu niejawnym wydał wyrok w formie nakazowej.
– podał wtedy sąd w Grudziądzu.