Zaczęło się od zmiatania śniegu, a potem było już tylko gorzej. TVP Info postanowiło poradzić, jak odpalić auto zimą. To były niecałe trzy minuty, które wstrząsnęły kierowcami.
- usłyszeli o poranku Polacy, szykujący się do pracy. Kierowcy dowiedzieli się też, że
Posypały się też "porady" dla użytkowników aut z silnikiem Diesla. - skwitował prowadzący.
Porady pokazane przez TVP Info wywołały falę krytycznych komentarzy. (pisownia oryginalna) - skwitował jeden z internautów.
Jak w takim razie prawidłowo odpalać samochód zimą?
Na pewno auto trzeba odśnieżyć - tu zgoda z TVP Info. Jednak uwaga - kierowca, który zacznie zrzucać śnieg z samochodu z włączonym silnikiem, ryzykuje złamanie aż dwóch przepisów kodeksu drogowego.
Pierwszy zakazuje oddalania się od pojazdu, gdy silnik jest w ruchu. W praktyce oznacza to, że jeśli kierowca zostawi pracujący samochód na obszarze zabudowanym, a przyłapie go na tym policja, to może zapłacić mandat w wysokości 100 zł. Drugi - zakazuje nadmiernej emisji spalin lub nadmiernego hałasu w obszarze zabudowanym. Jeśli te wskaźniki zostaną przekroczone, kierowca może zostać ukarany grzywną w wysokości do 300 zł. Ten z kolei, kto wyruszy w trasę samochodem z zaśnieżonym dachem, może dostać mandat nawet do 500 zł.
Wsiadasz, przekręcasz kluczyk i nic?
Piłowanie rozrusznika na mrozie jest bez sensu - można uszkodzić akumulator, który w niskiej temperaturze ma zmniejszoną pojemność. Także sam rozrusznik może paść, ponieważ przełamując opory zgęstniałego oleju zużywa więcej prądu i jest bardziej obciążony. Co robić? Lepiej zapomnieć o metodach "na pych" lub "z linki" (uruchamianie rozpędzonego samochodu na 2. biegu). Szczególnie nowe auta znoszą to bardzo źle (obciążenia grożą uszkodzeniem dwumasowego koła zamachowego, ucierpi też katalizator - niespalone paliwo wpływające do wydechu). Najlepiej jest "pożyczyć prąd" od innego samochodu.
Jak podłączyć kable rozruchowe? Kompletna instrukcja TUTAJ >>>
Pod żadnym pozorem nie można dopuść do tego, aby samochody stykały się ze sobą podczas rozruchu. Przed próbą "reanimacji" upewnij się, że kable nie wkręcą się np. w wentylator. W czasie szybkiego ładowania, bateria intensywnie "gazuje". Ulatniający się z niej wodór, w połączeniu z powietrzem, tworzy mieszankę wybuchową. Wystarczy iskra, żeby wywołać eksplozję - a o to przy łączeniu przewodów naprawdę nietrudno. Pamiętaj, żeby mieć to na uwadze.
Użytkownicy samochodów z silnikiem Diesla przy uruchamianiu za pomocą kabli powinni korzystać z pomocy aut także z jednostką dieslowską. A to dlatego, że prąd rozruchowy silników benzynowych jest o wiele niższy niż diesla - odpalenie od takiego samochodu w większości przypadków może okazać się nieskuteczne.
Jakie kable wybrać?
O ile do małych silników benzynowych powinny wystarczyć kable z marketu, to do jednostek wysokoprężnych potrzebne będą jednak solidniejsze przewody. Ich parametry podawane są na opakowaniach. Wybierz takie, które są zrobione z grubego kabla miedzianego (istotna jest grubość rdzenia, a nie izolacji!). Im dłuższe przewody, tym ważniejsza jest ich grubość.
A jednak z górki? Na własną odpowiedzialność
Jeśli jednak ktoś się uprze i zaryzykuje "na pych", to musi być świadom, że ta metoda może zdać egzamin raczej w starszych autach. Musi też uwzględnić ryzyko zerwania paska napędu rozrządu (jeśli jest już wyeksploatowany). Dlatego dalsze instrukcje są do stosowania na własną odpowiedzialność...
Przekręć kluczyk do pozycji "zapłon" (mają się świecić kontrolki ładowania i ciśnienia oleju). Dźwignia zmiany biegów w pozycji neutralnej (na luzie). Można wspólnie z inną osobą (chyba, że pomocników jest więcej) zacząć pchać auto i rozpędzić do kilku km/h. Gdy samochód już się toczy kierowca (wskakuje do środka, jeśli pcha), wciska sprzęgło, wrzuca 2. bieg i puszcza sprzęgło. Gdy silnik zaskoczy, dodaje gazu i ponownie wciska sprzęgło, aby go nie zgasić. WAŻNE: po ok. 10-20 minutach jazdy akumulator naładuje się na tyle, aby silnik można było uruchomić normalnie. Żeby uniknąć "powtórki z rozrywki" najlepiej baterię podładować prostownikiem.