Dziennik Gazeta Prawana logo

Brakuje ludzi do obsługi fotoradarów. Mandaty zapłacą tylko najszybsi piraci?

7 października 2015, 06:55
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Fotoradar
Fotoradar/PAP Archiwalny
Na polskich drogach jest coraz więcej fotoradarów. Okazuje się jednak, że brakuje ludzi do ich obsługi. ITD ma więc kilka scenariuszy - albo rotacyjne wyłączanie części urządzeń, albo mandaty zapłacą tylko ci, którzy przekroczą prędkość o kilkadziesiąt kilometrów na godzinę.

Jeszcze w tym roku - najprawdopodobniej pod koniec listopada – inspektorzy z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) uruchomią dwa nowe rodzaje urządzeń służących do karania kierowców: odcinkowy pomiar prędkości (z ang. section control) w 29 lokalizacjach oraz system wychwytujący przejazd na czerwonym świetle (red light) na 20 skrzyżowaniach.

Urządzenia już są montowane, a niektóre z nich - jak np. pięć instalacji typu section control - odebrano od wykonawcy. Ale inspekcja wciąż nie nakłada mandatów. Na razie przydrożne instalacje są konfigurowane i testowane przez inspektorów na ich własny użytek. Dane kierowców nie są przechowywane. Ale pod koniec tego roku to się zmieni - montaż urządzeń się zakończy, a do kierowców zaczną być wysyłane pierwsze wezwania do wskazania osoby kierującej. Do korespondencji będą dołączane zdjęcia z uwiecznionym wykroczeniem, co ma ukrócić wątpliwości, kto wówczas siedział za kierownicą.

Teoretycznie wizja rozbudowy systemu powinna inspektorów ucieszyć. Na koniec roku oprócz wspomnianych niemal 50 instalacji typu section control oraz red light funkcjonować już będzie 400 fotoradarów. Problem w tym, że łączna liczba 450 urządzeń w systemie CANARD od dawna określana jest w samej Inspekcji Transportu Drogowego jako granica, po dojściu do której przestanie radzić sobie z natłokiem spraw wszczynanych przeciwko kierowcom.

Obecnie generowaniem wezwań i prowadzeniem korespondencji z kierowcami (także gdy sprawa trafi do sądu) zajmuje się tylko 50 osób. Przy okazji rychłego uruchomienia nowych systemów CANARD dostanie dodatkowych 15 etatów. Zdaniem inspektorów to niewiele, zwłaszcza że początkowo system odcinkowego pomiaru prędkości może spowodować wysyp mandatów.

To, że problem jest poważny, potwierdza insp. Marcin Flieger, dyrektor CANARD. - przyznaje w rozmowie z DGP.

Są już pierwsze symptomy tych kłopotów. Ustaliliśmy, że 29 mobilnych fotoradarów (w samochodach inspekcji) wyjeżdża na drogi już nie codziennie, ale kilka razy w miesiącu.  Potrzeba więcej rąk do pracy przy papierkowej robocie - usłyszeliśmy od jednego z inspektorów. Liczba wszczętych spraw na razie spada.

Po cichu w szeregach ITD rozpatrywane są czarne scenariusze. Jeden zakłada, że urządzenia trzeba będzie rotacyjne wyłączać, bez wiedzy kierowców. Tak więc np. jednego dnia aktywnych byłoby 250 rejestratorów różnego rodzaju, a kolejnego - pozostałych 200. To ograniczyłoby liczbę mandatów. Rotacja musiałaby być zróżnicowana, gdyż kierowcy szybko zorientowaliby się, które urządzenia nie działają danego dnia.

Inny scenariusz zakłada priorytetyzację spraw. Co znaczy, że mandaty groziłyby tylko tym kierowcom, którzy przekroczyli prędkość w sposób znaczny. Ci jadący tylko trochę ponad limit, mogliby liczyć na pobłażliwość. Warto tu wspomnieć, że w I półroczu tego roku przekroczenia do 30 km/h stanowią 60 proc. wykroczeń uwiecznionych przez fotoradary.

Trzeci wariant zakłada powrót do większej granicy tolerancji fotoradarów. Obecnie jest to 10 km/h powyżej dopuszczalnego limitu. Ta opcja wydaje się jednak najmniej realna, gdyż Najwyższa Izba Kontroli już skrytykowała fakt, że tolerancja na niektórych urządzeniach jest ustawiana wyżej, niż mówi rozporządzenie, o 15 km/h, 20–25 km/h powyżej limitów.

Co prawda w ostatnim czasie liczba mandatów wystawianych przez CANARD wyraźnie spada, ale jak mówią inspektorzy, to efekt tego, że kierowcy przyzwyczaili się do dotychczasowych lokalizacji. Section control będzie kompletną nowością. Z czasem urządzenia zaczną się rozmnażać, zwłaszcza gdy pieniędzmi sypnie Unia Europejska. Inspekcja zgłosiła się na tzw. shop listę (wstępna lista projektów, które w razie uzyskania akceptacji rządu są potem doprecyzowane i składane do Komisji Europejskiej) jako jedna z instytucji chętnych do pozyskania funduszy unijnych z nowej perspektywy UE na lata 2014–2020. Cel: dalsza rozbudowa systemu nadzoru nad ruchem drogowym. Do tej pory budowa CANARD kosztowała prawie 189 mln zł, z czego ponad 160 mln wyłożyła Bruksela. Niewykluczone też, że w przyszłym roku CANARD przejmie część urządzeń, których od początku nowego roku nie będą mogli używać strażnicy miejscy.

Ekspert od transportu Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR uważa, że inspekcja przesadza ze swoimi obawami. - wskazuje.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj