Silnik 2.0 TDI, w którym Amerykanie wykryli oprogramowanie fałszujące testy, jest oznaczony kodem EA 189 i był produkowany w latach 2012-2015. W tym roku te turbodiesle zaczęły zastępować nowsze konstrukcje o oznaczeniu EA 288 (ten silnik od lipca 2013 roku produkowany jest w Volkswagen Motor Polska w Polkowicach).
Jednak pikanterii sprawie dodaje fakt, że od 2011 roku fabryka w Polkowicach jako jedyny dostawca w koncernie VW wysyła silniki 2.0 TDI do amerykańskiej montowni w Chattanoga, w której powstaje volkswagen passat na rynek USA. Przypominamy, że na celowniku amerykańskich śledczych są volkswagen jetta, golf, beetle i audi A3 z lat 2009-2015 oraz właśnie passat z lat 2014-2015.
O komentarz tej sprawy poprosiliśmy służby prasowe zakładu Volkswagen Motor Polska w Polkowicach. Oto odpowiedź:
- odpisał dziennik.pl Michał Popławski, rzecznik prasowy Volkswagen Motor Polska.
Volkswagen podał w oficjalnym komunikacie, że sprawa "niewłaściwego oprogramowania" może w skali globalnej dotyczyć nawet 11 mln samochodów z silnikiem Diesla (jednostka 2.0 TDI - EA 189 produkowana w latach 2012-2015). Wysokoprężne serce jest montowane w autach marek VW, Audi, Skoda i Seat. W Polsce nieoficjalnie mówi się o 100 tys. samochodów.
O manipulacjach polegających na zaniżaniu danych o emisji szkodliwych substancji przez specjalne oprogramowanie poinformowała amerykańska federalna Agencji Ochrony Środowiska (EPA) - początkowo mówiło się o niemal 500 tys. aut z jednostkami TDI w USA. Redukcja szkodliwych związków była uruchamiana tylko w czasie oficjalnych testów, od których zależało dopuszczenie aut do ruchu w USA. Podczas normalnej jazdy silniki emitowały znacznie więcej nieoczyszczonych spalin, niż w trakcie prób.
Poleciała najważniejsza głowa
W efekcie afery prezes koncernu Volkswagen Martin Winterkorn podał się do dymisji.
- powiedział Winterkorn. stwierdził.
Niemieckiemu koncernowi grozi przynajmniej 18 miliardów dolarów kary.