69 867 - tyle naruszeń popełnianych przez kierowców wobec pieszych zanotowała policja do połowy sierpnia 2015 roku. W analogicznym okresie minionego roku (a dokładnie od stycznia do końca sierpnia) statystyki mówiły o ponad trzykrotnie mniejszej liczbie.
- - wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl Elżbieta Symon z Komendy Głównej Policji.
Można pokusić się o stwierdzenie, że kierowcy w Polsce zachowują się jak wygłodniałe lwy podczas polowania na zebry. Potwierdzeniem tego są dane z najnowszego badania Fundacji PZU przeprowadzonego w ramach akcji „Stop wariatom drogowym”. Wynika z nich, że tylko 18 proc. kierowców zawsze przestrzega przepisów drogowych w pobliżu przejścia dla pieszych. Co gorsze, ponad 33 proc. badanych zdarzało się przyspieszać, żeby przejechać przed oczekującym pieszym, a 61 proc. hamuje w ostatniej chwili.
Pieszy nie bez winy
Ale jak to zwykle bywa - przewinienia mają na swoim koncie obie strony. Policyjne statystyki mówią o ponad 270 tys. wykroczeń popełnionych przez pieszych. Rok wcześniej było to 225 tys.
Wedle raportu PZU, aż 74 na 100 pytanych osób przyznaje się do przechodzenia przez ulicę w niedozwolonym miejscu. Nie dziwi więc, że w 2015 z zanotowanych przez policję wykroczeń popełnionych przez pieszych lwia część, bo 198 994, zostało skatalogowanych właśnie jako "przechodzenie przez jezdnię w miejscu niedozwolonym"; na drugim miejscu znalazło się niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej (47 002 przypadków). Skąd bierze się w ludziach tak duża desperacja?
- wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl Andrzej Markowski, psycholog ruchu drogowego, zaangażowany w kampanię "STOP wariatom Drogowym". - analizuje ekspert.
Markowski wskazuje, że problem gwałtownie znika, gdy we właściwym miejscu zostaną wybudowane wyznaczone przejścia dla pieszych. Jako przykład podaje Warszawę, gdzie przypadków przejść w miejscu niedozwolonym jest niewiele, natomiast w małych miejscowościach sytuacja ta wygląda zupełnie inaczej - tam tego rodzaju naruszeń jest zdecydowanie więcej. W poprawie niekorzystnych statystyk może pomóc ogólnopolski konkurs dla samorządów „Aktywne przejścia dla pieszych”, którego inicjatorem jest Fundacja PZU. Nagroda to wyposażenie niebezpiecznych przejść dla pieszych w rozwiązania poprawiające bezpieczeństwo użytkowników.
- - dodaje psycholog.
Przyczyna siedzi w głowie
Zdaniem Markowskiego druga przyczyna nagminnego przechodzenia przez jezdnię w niedozwolonym miejscu tkwi w samych ludziach, w ich głowach. wyjaśnia specjalista. Jako analogiczny przykład podaje kraje arabskie, Rosję, Ukrainę, Białoruś czy kraje azjatyckie, gdzie ludzie, jeżeli mogą pozwolić sobie na łamanie jakiejś normy, to wyznacza to ich przynależność do grupy uprzywilejowanych.
- - tłumaczy ekspert. - - dodaje.
Markowski twierdzi też, że w krajach, w których istnieją zakorzenione struktury demokratyczne, dużo łatwiej jest zrezygnować z części swojej swobody i niektórych zachowań na rzecz wspólnego poczucia bezpieczeństwa, bo wtedy wszyscy wygrywają, niewiele na tym tracąc.
Materiał powstał przy współpracy z
Zobacz serwis Stop Wariatom Drogowym