15 kwietnia zmieniają się reguły gry. Policja rusza z maratonem kaskadowych kontroli
Ta data to termin, który kierowcy już dziś powinni zaznaczyć w kalendarzu na czerwono. Policja w środę po raz pierwszy w ramach wielkiej akcji przetestuje w praktyce nowe uprawnienia do zatrzymywania prawa jazdy na miejscu.
– Akcja "Kaskadowy Pomiar Prędkości" ma charakter międzynarodowy. Naszym celem jest egzekwowanie od kierujących przestrzegania limitów – wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl podinspektor Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego KGP. – Przypominam, że zgodnie z przepisami, które weszły w życie w marcu 2026 r., policjant zatrzyma prawo jazdy na 3 miesiące m.in. w przypadku przekroczenia prędkości o ponad 50 km/h. Dzieje się to już nie tylko na obszarze zabudowanym, ale także na drodze jednojezdniowej dwukierunkowej poza miastem – przestrzega.
Znak D-43 już nie chroni. Nowe prawo: Prawo jazdy stracisz szybciej, niż myślisz
Krótko mówiąc: minięcie znaku D-43 (koniec obszaru zabudowanego) ze zbyt dużą prędkością będzie tak samo ryzykowne, jak złamanie przepisów w samym centrum miasta. To istotna zmiana, bo wielu kierowców wciąż żyje w przekonaniu, że poza tablicą z nazwą miejscowości można "przycisnąć" bez ryzyka utraty uprawnień. Teraz taki błąd kosztuje odebranie prawa jazdy na kwartał.
Na czym polega kaskadowy pomiar? Zapłacisz dwa razy na jednym odcinku
Wielu kierowców ma stary nawyk: hamują przed patrolem, a chwilę później gwałtownie przyspieszają. Policja o tym wie, dlatego 15 kwietnia zastosuje tzw. pomiary kaskadowe. Polega to na ustawieniu dwóch patroli w niewielkiej odległości od siebie na tym samym odcinku drogi. Jeśli unikniesz kary przy pierwszym mierniku, prawdopodobnie wpadniesz w ręce drugiego zespołu – często ukrytego w nieoznakowanym radiowozie grupy SPEED.
– Pomiary będą prowadzone zarówno statycznie, przez funkcjonariuszy z miernikami ręcznymi, jak i dynamicznie, przy użyciu wideorejestratorów – wskazuje Opas.
78 000 kierowców traci prawo jazdy. Najczęściej za prędkość
Jak nowe prawo podziała na kierowców? Odpowiedź niosą statystyki KGP. W 2025 roku policja zatrzymała 77 875 praw jazdy. Lwią część tej liczby – 24 341 przypadków – stanowiły sytuacje, w których kierowca przekroczył prędkość o powyżej 50 km/h na obszarze zabudowanym. Stąd można spodziewać się jeszcze wyższych wyników.
Zaostrzone przepisy przewidują również, że osoba, która wsiądzie za kierownicę mimo czasowego zatrzymania prawa jazdy i zostanie zatrzymana do kontroli, będzie miała odebrane uprawnienia na stałe. O nowe prawo jazdy będzie można starać się dopiero po 5 latach.
Limity prędkości w 2026: Tu najłatwiej o pomyłkę i wysoką karę
Przy okazji warto przypomnieć aktualne limity. Dla motocykli, samochodów osobowych oraz dostawczych o masie do 3,5 t wynoszą one:
- do 140 km/h na autostradzie,
- do 120 km/h na dwujezdniowej drodze ekspresowej,
- do 100 km/h na jednojezdniowej drodze ekspresowej.
Dla pozostałych pojazdów (powyżej 3,5 t):
- do 80 km/h na autostradzie i drodze ekspresowej.
Ile kosztuje pośpiech w 2026 roku? Zapomnij o starych stawkach
Choć teoretycznie sąd może nałożyć do 30 000 zł grzywny, to w praktyce najwięcej emocji budzą mandaty wystawiane na miejscu – sięgające nawet 5000 zł. Błyskawiczna utrata prawa jazdy nabiera realnych kształtów, kiedy spojrzymy w obowiązujący taryfikator. W 2026 roku stawki za pośpiech wyglądają następująco:
- do 10 km/h – 50 zł i 1 punkt karny;
- 11-15 km/h – 100 zł i 2 punkty karne;
- 16-20 km/h – 200 zł i 3 punkty karne;
- 21-25 km/h – 300 zł i 5 punktów karnych;
- 26-30 km/h – 400 zł i 7 punktów karnych;
- 31-40 km/h – 800 zł (1600 zł przy recydywie) i 9 punktów;
- 41-50 km/h – 1000 zł (2000 zł) i 11 punktów karnych;
- 51-60 km/h – 1500 zł (3000 zł) i 13 punktów karnych;
- 61-70 km/h – 2000 zł (4000 zł) i 14 punktów karnych;
- ponad 70 km/h – 2500 zł (5000 zł) i 15 punktów karnych.