- Nowa Skoda Peaq wjeżdża na rynek. Tak wygląda SUV w stylu Modern Solid
- Nowa Skoda jest większa niż Kodiaq. To zupełnie inna liga
- Rewolucja w środku. Wnętrze przeniesione z prototypu
- Miarka nie kłamie. Masz 186 cm wzrostu? Przestrzeń zawstydza limuzyny
- Nowa Skoda Peaq może być 5- lub 7-osobowa. 1010 litrów bagażnika? To o 100 l więcej niż Kodiaq
Nowa Skoda Peaq wjeżdża na rynek. Tak wygląda SUV w stylu Modern Solid
Nowa Skoda Peaq, ustawiona na 20-calowych kołach, na powitanie puszcza oko animacją świateł LED. Auto powstało w ekspresowym tempie – jego opracowanie od podstaw do modelu seryjnego zajęło zaledwie trzy lata, czyli o rok krócej niż zazwyczaj. Efekt?
Obietnica została dotrzymana. Peaq to SUV o niezwykłej urodzie – niewiele różni się od prototypu Vision 7S (foto). Został w całości zaprojektowany zgodnie z nowym językiem stylistycznym Modern Solid, przez co nie przypomina żadnej innej współczesnej Skody. To także pokaz pomysłowości, której ostatnio brakuje bratniemu Volkswagenowi. Zresztą nieoficjalnie wiadomo, że ludzie z Wolfsburga z niedowierzaniem patrzyli na gotowy model seryjny.
Nowa Skoda jest większa niż Kodiaq. To zupełnie inna liga
Z długością 4,9 m Skoda Peaq jest o 12 cm dłuższa niż Kodiaq i staje na samym szczycie gamy. Zresztą nazwa "Peaq" (nawiązująca do ang. peak – szczyt) podkreśla tę pozycję. Krótko mówiąc: to największy i najbardziej luksusowy samochód, jaki czeska firma kiedykolwiek zrobiła. Nawet Kodiaq i Superb w najwyższych specyfikacjach wypadają przy nim skromnie. Resztę pozostawiam wyobraźni, ponieważ za przedwczesne ujawnienie zdjęć modelu produkcyjnego grożą potężne kary finansowe. Czesi skutecznie "związali mi ręce" jednym świstkiem papieru. Można jednak zdradzić, że świetny design ukryty pod kolorowym kamuflażem to zasługa przeróżnych zabiegów.
Pierwszym z brzegu jest masywny panel Tech-Deck Face. Tradycyjne żebra grilla zastąpiono ciemnym szkłem, które sprytnie maskuje sensory i radary wspomagające kierowcę. Wyżej, tuż nad krawędzią maski, widnieje napis SKODA zamiast tradycyjnego logo ze strzałą. Peaq patrzy na świat przez reflektory LED Matrix w kształcie litery T. Zastosowany system 18 segmentów potrafi automatycznie wycinać nadjeżdżające pojazdy z wiązki światła oraz oferuje cztery tryby pracy: miejski, drogowy, autostradowy i na złe warunki pogodowe. Zanim jednak zakręcą się koła, warto rozejrzeć się w środku…
Rewolucja w środku. Wnętrze przeniesione z prototypu
I pierwsze zaskoczenie – solidna klamki automatycznie wysuwają się z karoserii, jak w żadnej seryjnej Skodzie do tej pory. To dla aerodynamiki. Można je też odchylić mechanicznie. Dodatkowo, dla bezpieczeństwa, same wyskakują, jeśli zamarzną lub przy wypadku. Soczysty odgłos trzaśnięcia drzwi i Peaq wita minimalistyczną formą oraz przyjemnymi w dotyku materiałami. Wnętrze ma własny styl, którego nie znajdziesz w żadnym innym modelu marki. Tu Czesi udowadniają, że nowoczesne technologie mogą być naprawdę przyjazne i przydatne na co dzień. Cały kokpit pomyślano tak, by do obsługi funkcji wystarczył niewielki ruch dłonią lub rzut oka – układ niemal 1:1 przypomina deskę rozdzielczą z koncepcyjnego Vision 7S.
Z prototypu zapożyczono pionowy ekran o przekątnej 13,6 cala, który ułatwia obsługę – na górze można mieć mapę nawigacji lub widok z kamery, a przyciski umieszczono na dole, dzięki czemu łatwiej do nich sięgnąć bez odrywania ręki od podłokietnika. W praktyce działa to naturalnie i prościej trafić w odpowiednią ikonę. Nie trzeba też użerać się z menu – system z wyszukiwarką Google ma logicznie ułożone, duże kafelki, a działa szybko i płynnie. Niżej trzy fizyczne przełączniki służą do regulacji temperatury. Dzięki nim siłę i kierunek nawiewu zmieniam jednym kliknięciem. W zasięgu palców są też pokrętła na nowej, dwuramiennej kierownicy. Skoda pokusiła się również o elektrochromatyczny dach o regulowanej przezroczystości (9 segmentów) i zgrabnie zaprojektowane ładowarki z MagSafe na dwa smartfony (z mocą do 25 W), a pasażerowie z tyłu dostali porty USB-C i podgrzewanie siedzeń.
Z listy opcji można wybrać wyświetlacz head-up z rozszerzoną rzeczywistością. Najważniejsze informacje zdają się być prezentowane kilka metrów przed maską: animowane strzałki pomagają w porę skręcić, a kreska poniżej pokazuje, że aktywny tempomat "widzi" samochód przed nami. Z kolei pomarańczowe linie informują o interwencji asystenta pasa ruchu. W praktyce rozwiązanie to pomaga wybornie.
Miarka nie kłamie. Masz 186 cm wzrostu? Przestrzeń zawstydza limuzyny
Przy wzroście 186 cm szybko znalazłem wygodną pozycję. Wszechstronnie regulowane fotele AGR (z atestem ortopedów) potrafią masować w sześciu trybach, a na postoju można je zmienić w leżanki z rozkładanym elektrycznie podnóżkiem. A co z tyłu? Usiadłem "za sobą" i zostało mi 12 cm luzu przed kolanami. Miejsca na stopy i nad głową też nie brakuje. Ogromny, niemal 3-metrowy rozstaw osi (2965 mm – to o 174 mm więcej niż w Kodiaqu i o 124 mm niż w Superbie) oraz ustawienie kół na samych rogach karoserii pozwoliło na zaprojektowanie szerokiego, niemal metrowego otworu tylnych drzwi. Dzięki temu wsiada się wyjątkowo wygodnie, nawet do trzeciego rzędu.
Nowa Skoda Peaq może być 5- lub 7-osobowa. 1010 litrów bagażnika? To o 100 l więcej niż Kodiaq
Tak, to nie pomyłka – Skoda Peaq może być 5- lub 7-osobowa. Po przesunięciu kanapy nawet w ostatnim rzędzie mogłem usiąść swobodnie. W porównaniu do Kodiaqa Skoda Peaq zapewnia o 58 mm więcej miejsca na nogi w drugim rzędzie i aż 84 mm w trzecim.
Po złożeniu foteli powstaje płaska podłoga i bagażnik o pojemności do 1010 l – żadna inna Skoda tak nie potrafi (Kodiaq 910 l). Przy siedmiu osobach kufer oferuje wciąż ustawne 299 l.
Bagażnik wyznacza także wzorce w dziedzinie funkcjonalności, z pojemnym schowkiem pod podłogą, głębokimi wnękami po bokach, nisko poprowadzonym (jak na SUV-a) progiem załadunku oraz hakami na torby i klamkami do składania oparć na burtach. Do tego dochodzi praktyczny 37-litrowy "frunk" (przedni bagażnik), idealny na kable do ładowania lub mniejszy bagaż. Peaq może też holować ciężkie przyczepy.
Zapomnij o 2.0 TDI. Skoda Peaq jest szybka, oszczędna i z napędem na tył
Wreszcie napęd. Kluczyk w kieszeni, przełącznik w dół na tryb D, noga na "gaz" i koła w ruch. Skoda Peaq 90, wyposażona w silnik o mocy 286 KM zamocowany przy tylnej osi, czerpie energię z akumulatora o pojemności 91 kWh (znanego z Volkswagena ID.7 czy ID.Buzza). Auto przyspiesza płynnie i liniowo, bez irytującego szarpnięcia głową, które zdarza się w niektórych mocnych "elektrykach". Pozycja za kierownicą jest podwyższona, a widoczność – wzorowa. Jazda tym SUV-em przypomina podróż w kapsule; kierowca zostaje skutecznie odizolowany od świata zewnętrznego, a na pierwszy plan wysuwają się komfort i cisza.
Wystarczy jednak mocniej musnąć pedał przyspieszenia, by zryw do "setki" zajął ledwie 7,1 sekundy. Przy czym, by poczuć frajdę, wcale nie trzeba wiele – dynamika startu spod świateł do 50 km/h wystarczająco mocno wciska w fotel. W zależności od wybranego trybu (Driving Mode Select) reakcje na gaz mogą być łagodne, żwawe lub wręcz gwałtowne. Skuteczności i precyzji hamowania również nie można nic zarzucić.
Podczas jazd testowych komputer wyświetlił średnie zużycie energii na poziomie 15,6 kWh/100 km. Tak oszczędne zapotrzebowanie na elektrony oznacza, że realny zasięg rzędu 580 km jest jak najbardziej w realny (Skoda deklaruje ponad 600 km). Łopatkami przy kierownicy można regulować poziom rekuperacji: od swobodnego "żeglowania" aż po tryb one-pedal drive, w którym auto całkowicie się zatrzymuje po samym zdjęciu nogi z "gazu". Prościej się nie da.
Zwinność Fabii w ciele 5-metrowgo SUV-a. Promień skrętu zaskakuje
W trasie Peaq przypomina Enyaqa – jest stabilny i dobrze zestrojony. Układ kierowniczy stawia przyjemny opór i reaguje na tyle szybko, by skutecznie maskować masę auta. Nawet na ciasnych łukach Skoda zaskakuje lekkością, z jaką wpisuje się w zakręty. Jej zwinności nie powstydziłyby się niektóre mniejsze modele. Promień skrętu wynoszący zaledwie 9,9 m (mniej niż w Fabii czy Golfie!) sprawia, że brak skrętnej tylnej osi zupełnie nie doskwiera. Producent nie przewiduje tu zawieszenia pneumatycznego, ale nawet na zwykłych sprężynach i 20-calowych kołach czeski SUV cicho i łagodnie gasi zarówno pojedyncze, jak i długie nierówności. Pracę podwozia można regulować za pomocą 14 ustawień; nawet w najsztywniejszym trybie nie męczy mimo wyraźnego skupienia na jezdni.
Nowa Skoda Peaq to trzy wersje napędu do wyboru. Będzie RS?
Do wyboru będzie jeszcze podstawowy Peaq 60 (bateria 63 kWh, 204 KM) oraz topowy Peaq 90x z napędem 4x4 o mocy 300 KM. Jednak to właśnie testowana "dziewięćdziesiątka" wydaje się złotym środkiem – bazowa wersja może być nieco za słaba do tych gabarytów, a topowa straci nieco na zasięgu i komforcie dla kilku dodatkowych koni i przyspieszenia od 0 do 100 km/h w 6,7 sekundy. Na pytanie o wersję RS przedstawiciele Skody uśmiechali się porozumiewawczo.
Ładowanie każdej odmiany z poziomu 10% do 80% pojemności za pomocą szybkiej ładowarki prądu stałego (DC) zajmuje maks. 28 minut. Peaq obsługuje również technologię Vehicle-to-Load (V2L), która pozwala energią z akumulatora ładować np. rower elektryczny czy zasilić przyczepę kempingową. Z kolei dwukierunkowa funkcja Vehicle-to-Home (V2H) pozwala zmienić samochód w domowy powerbank w razie blackoutu.
| Skoda Peaq | 60 | 90 | 90x |
| Moc | 204 KM | 286 KM | 300 KM |
| Bateria | 63 kWh | 91 kWh | 91 kWh |
| Zasięg | ponad 440 km | ponad 600 km | ponad 600 km |
| Ładowanie 10-80% | 27 minut | 28 minut | 28 minut |
| Przyspieszenie 0-100 km/h | 8,6 s | 7,1 s | 6,7 s |
| Prędkość max. | 160 km/h | 180 km/h | 180 km/h |
| Napęd | tył | tył | 4x4 |
| Długość/wysokość/rozstaw osi | 4874 mm/1664/2965 | 4874 mm/1664/2965 | 4874 mm/1664/2965 |
Czy to koniec ery silników TDI? Ceny i konkurencja
Nowa Skoda Peaq 90 już w wersji przedprodukcyjnej okazuje się tak dobra i uniwersalna, że każdy spalinowy model marki zaczyna przy niej trącić myszką. Lubię Kodiaqa, ale ten elektryk wszystko robi lepiej: jest bardziej zwinny, cichszy i żwawszy niż najmocniejszy diesel 2.0 TDI czy benzynowy 2.0 TSI/204 KM. Może zasięg na poziomie 580-600 km to nie to samo co 1000 km "w ropie", ale umówmy się – kto dziś pokonuje takie dystanse bez żadnego postoju?
Nieoficjalnie mówi się, że cennik otworzy kwota zbliżona do ceny lepiej wyposażonego Kodiaqa 2.0 TDI (ok. 220 000 zł). Bezpośrednim rywalem ma być Peugeot 5008 – od 216 050 zł. Z kolei Ioniq 9 to wydatek na poziomie 290 000 zł, a Kia EV9 wymaga abstrakcyjnych 328 200 zł.