Dziennik Gazeta Prawana logo

Myślał, że kupuje "igłę". Nowa metoda oszustwa przy sprzedaży samochodu już zbiera żniwo

24 marca 2026, 17:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
policja, kontrola, audi
Myślał, że kupuje piękne Audi za 130 000 zł. Samochód okazał się "igłą" po szkodzie całkowitej/shutterstock
Kupno używanego samochodu w Polsce to często loteria, ale historia 39-latka z Sandomierza pokazuje, że oszuści weszli na zupełnie nowy poziom bezczelności. Mężczyzna stracił 130 000 zł w jeden dzień, bo uwierzył w to, co sprzedawca podał mu przez telefon. Metoda "na podstawiony VIN" staje się plagą.

Dostał VIN przez telefon. To był początek koszmaru

Wszystko zaczęło się od ogłoszenia. Piękne Audi, stan idealny, cena kusząca. Kupujący zachował się rozsądnie: poprosił o numer VIN, aby sprawdzić historię pojazdu w bazie.

Raport był "czysty", więc doszło do spotkania w gminie Nowy Wiśnicz. 39-latek był tak pewny swego, że zdecydował się na transakcję, która zabolała go wyjątkowo mocno. W ramach rozliczenia oddał swojego Seata o wartości 105 000 zł i dopłacił 25 000 zł w gotówce.

130 000 zł za "igłę" po szkodzie całkowitej

Zadowolony odjechał nowym nabytkiem, ale sielanka trwała tylko kilka godzin. Już następnego dnia auto zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Gdy mężczyzna przyjrzał się sprawie bliżej, odkrył brutalną prawdę. Sprzedawca, 47-letni mieszkaniec gminy Nowy Wiśnicz, podczas rozmów telefonicznych podał mu numer VIN od zupełnie innego egzemplarza.

Kiedy policjanci sprawdzili faktyczny numer wybity na nadwoziu sprzedanego Audi, okazało się, że samochód brał udział w 7 zdarzeniach drogowych. A ostatnia przygoda została zakwalifikowana jako szkoda całkowita. Wrak, który wizualnie przypominał samochód marzeń, był w rzeczywistości składakiem, którego naprawa kosztowałaby majątek.

Błyskawiczna akcja policji. Odzyskali majątek w ostatniej chwili

Oszust czuł się pewnie i odmówił przyjęcia zwrotu, ale sprawą zajęli się mundurowi. Dzięki ich szybkiej interwencji udało się odzyskać zarówno gotówkę, jak i Seata, który nie zdążył jeszcze zniknąć na rynku.

Jak nie dać się oszukać? Porada policji

Policja ostrzega, by nigdy nie polegać wyłącznie na numerze VIN wysłanym w SMS-ie czy podanym przez telefon. Zawsze:

  • Porównaj numer z ogłoszenia z tym, który jest fizycznie wybity na nadwoziu (kielichy, podszybie, słupek).
  • Sprawdź dowód rejestracyjny i porównaj zawarte w nim dane z tabliczką znamionową pojazdu.
  • Jeśli sprzedawca "zapomniał" dowodu lub utrudnia dostęp do numeru na nadwoziu – natychmiast zrezygnuj z zakupu.
mandat-policja-39094724.png
mandat, policja/Shutterstock
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj