Cena najpopularniejszej benzyny spadła w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przeciętnie o 5,6 proc., czyli o 32 gr na litrze. Z kolei olej napędowy potaniał o 4,2 proc., czyli o 24 gr na litrze. Ceny wszystkich gatunków paliw (w tym także drożejącego ostatnio gazu) są teraz o kilka procent niższe niż rok temu. Litr bezołowiowej kosztuje teraz – jak wynika z danych Polskiej Izby Paliw Płynnych – średnio 5,37 zł (to tegoroczne minimum i najniższa cena od połowy sierpnia 2011 r.), a oleju napędowego – 5,44 zł.

Analitycy przewidują, że to nie koniec przecen na stacjach. Według naszych szacunków paliwa będą jeszcze tanieć mniej więcej przez tydzień, a później może nastąpić stabilizacja cen detalicznych – mówi Urszula Cieślak z Biura Maklerskiego Reflex. – Większość dotychczasowych obniżek w hurcie przełożyła się już na ceny na stacjach – uzasadnia ekspertka. Nie można jednak wykluczyć, że producenci po raz kolejny zetną ceny w hurcie. W minionym tygodniu postąpił tak Orlen.

Cieślak przypomina, że w zeszłym roku październik był miesiącem wysokich cen na stacjach, a większe obniżki nastąpiły w listopadzie i w grudniu. – W tym roku możemy mieć do czynienia z powtórką tego scenariusza, z tym że nieco wcześniej niż rok wcześniej. A to by oznaczało, że ostatnie tygodnie przyniosłyby stabilizację cen na stacjach – mówi Cieślak.

Nie wyklucza jednocześnie, że spadki mogłyby potrwać dłużej. – Tak może się stać pod warunkiem, że nie dojdzie do odbicia cen ropy naftowej i że złoty nie zacznie gwałtownie tracić na wartości – podkreśla specjalistka.

Podobnego zdania jest Jakub Bogucki, analityk rynku paliw z E-petrol.pl. Uważa, że jeśli w najbliższych tygodniach nie dojdzie do znaczących napięć politycznych, militarnych czy ekonomicznych, to tendencja spadkowa na stacjach może się utrzymać przez kolejnych kilka tygodni. – Zejście ceny ropy naftowej poniżej 100 dol. za baryłkę, czyli raptem o kilka dolarów w stosunku do dzisiejszego poziomu, jest w pełni realne – uważa.

Nawet w mniej optymistycznym scenariuszu nie powinno dojść do nagłego wzrostu cen na stacjach. – Nie dostrzegam zagrożeń, które mogłyby spowodować, że w grudniu, tuż przed świętami, ceny detaliczne zaczęłyby iść w górę – mówi analityczka z BM Reflex. Marża detaliczna na litrze paliwa jest obecnie bardzo wysoka i wynosi 25–35 gr. Właściciele stacji byliby więc w stanie utrzymać zbliżone do obecnych ceny, nawet gdyby doszło do odwrócenia tendencji na rynku surowcowym czy ewentualnego osłabienia naszej waluty.

Poziom marż daje spore pole do konkurencji pomiędzy poszczególnymi stacjami. Tym można tłumaczyć fakt, że gdzieniegdzie ceny są dużo niższe od średniej. Od kilku dni na pojedynczych stacjach, m.in. na Pomorzu oraz na Śląsku, 95-oktanowa benzyna kosztuje nawet mniej niż 5 zł za litr.

Dalsze spadki cen hurtowych będą zwiększać liczbę miejsc, gdzie cena benzyny będzie się zbliżać do 5 zł. Jednak ani Urszula Cieślak, ani Jakub Bogucki nie spodziewają się, aby w najbliższych tygodniach do takiego poziomu obniżyła się średnia detaliczna cena paliwa w kraju.