Mimo rekordowych cen na stacjach tankujemy coraz więcej. Według nowych danych Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego w 2011 r. popyt na paliwa zwiększył się o 3 proc. Eksperci spodziewają się, że w tym roku ten trend będzie kontynuowany. Główna w tym zasługa rosnącego zużycia diesla. Zapotrzebowanie na ON w minionym roku wzrosło o 1,2 mln m sześc., czyli o 8 proc., do 15,8 mln m sześc. W ciągu ostatnich 6 lat sprzedaż skoczyła aż o 53 proc. – To efekt licznych inwestycji infrastrukturalnych – mówi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. analiz POPiHN.

Cała gospodarka funkcjonuje na dieslu. Używany jest w transporcie – jeżdżą na nim ciężarówki, floty firmowe, ale i kolej. Według prognoz popyt będzie dalej wzrastał. Do aut z silnikiem Diesla przesiąść chcą się też kierowcy samochodów osobowych. – Badania dotyczące preferencji Polaków przy zakupie nowych samochodów zaskakują: 37 proc. z nich chce kupić samochody zasilane ON, a tylko 29 proc. – benzyną. To odwrócenie trendu, bo dotąd aż 52 proc. aut w Polsce zasilanych było benzyną, a 36 olejem napędowym – tłumaczy Romaniuk.

Rafinerie przestawiły się na produkcję ON i radzą sobie z zaspokojeniem potrzeb rynku. Zwiększyły ilość wytwarzanego oleju napędowego o 8 proc. Udało im się ograniczyć import diesla o 5 proc.

Polska pod względem popytu na ON jest europejskim ewenementem. Gdzie indziej rynki diesla się kurczą, a analitycy POPiHN zapowiadają, że u nas do 2015 roku zapotrzebowanie wzrośnie o kolejne 17 proc. i to niezależnie od jego ceny. – Badania pokazują, że 5 proc. ankietowanych przestanie tankować dopiero wówczas, gdy litr paliwa będzie dwa razy droższy – podkreśla Romaniuk.

Olej napędowy, podobnie jak autogaz, zdrożał w minionym roku o 18 proc. Nieco mniej wzrosły ceny benzyny – o 13 proc. Eksperci zapowiadają, że w 2012 r. raczej trudno spodziewać się zahamowania tendencji. Dlaczego? – Ropa jest droga, bo uwzględnia już częściową premię za ewentualny konflikt z Iranem. Trudno jednak spodziewać się, by – nawet w razie rozwiązania problemu irańskiego – staniała. Raczej mało prawdopodobno jest dziś, by cena baryłki mogła spaść poniżej 100 dol. – wyjaśnia Adam Czyżewski, główny ekonomista PKN Orlen.

Jak zaznacza, to nie jest dobra sytuacja dla rafinerii. – Ropa drożeje, ale poziom cen na stacjach trudno podnosić, bo trafiamy na barierę popytu – wyjaśnia.

Efekt? Koncerny tną marże detaliczne. – W 2011 roku osiągnęły one historycznie niski poziom, a w niektórych przypadkach dystrybutorzy nawet z nich rezygnowali – przekonuje Leszek Wieciech, dyrektor generalny POPiHN.

Nie powstrzymało to jednak spadku popytu na benzynę, głównego paliwa wykorzystywanego w samochodach osobowych. W 2011 roku spadł on o 4 proc., a od 2006 roku aż o 12 proc. Coraz mniej kierowców tankuje też autogaz. Popularność LPG w ciągu ostatnich sześciu lat zmniejszyła się o 14 proc. – Sytuacja jest paradoksalna, bo drożejąca benzyna powinna kusić kierowców do montowania instalacji gazowych i tankowania tańszego paliwa – podkreśla Krzysztof Romaniuk. Jego zdaniem sprzedaż LPG nie rośnie, bo w kraju jest duża flota starych pojazdów na autogaz, które stopniowo znikają z rynku. Tych, których przybywa, jest więcej, jednak wyposażane są już w nowoczesne instalacje, które zużywają znacznie mniej LPG.