Do domknięcia autostrady A1 z Trójmiasta do Strykowa brakuje 19 km między Włocławkiem i Kowalem. Kierowcy od grudnia mogą korzystać z 45-km odcinka z Torunia do Włocławka, z niecierpliwością czekają na przejezdność ostatniego fragmentu. Umowa z wykonawcą zakłada, że nastąpi to do końca stycznia. Przeszkodą jest niewielka rzeka Lubieńka, nad którą nie skończono jeszcze mostu.

Włosko-polskie konsorcjum spółek Salini i Kobylarnia, które na początku 2013 r. przejęło od uciekającej z Polski spółki SRB kontrakty na A1 za ponad 1 mld zł, miało tu problem z nośnością gruntu. Konieczne były m.in. dodatkowe badania i projekt zamienny. W sobotę na budowie odbyła się narada, podczas której zapadły decyzje w sprawie wdrożenia nowych rozwiązań.

– Z powodu komplikacji wykonawca został zmuszony do przerwania prac przy płycie jezdnej mostu. Dzisiaj roboty są już jednak kontynuowane. Trasa od Włocławka do Kowala zostanie udostępniona kierowcom w II kw. – zapowiada Jan Krynicki, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

Według niepotwierdzonych ustaleń DGP, szykowany dla wykonawcy aneks terminowy przewiduje przejezdność dla samochodów w drugiej połowie kwietnia. Wtedy powinny skończyć się uciążliwe objazdy przez Włocławek. Całość prac ma potrwać do końca czerwca.

Resort transportu nie podaje na razie dat wprowadzenia opłat dla aut osobowych na A1 między Toruniem i Strykowem. Według naszych informacji badane są możliwości wzajemnych rozliczeń zarządców tras. Chodzi o to, by kierowca mógł wjechać na A1 na odcinku zarządzanym przez GTC (między Gdańskiem a Toruniem), a zapłacić przy zjeździe na odcinku należącym do GDDKiA albo na A2, gdzie koncesjonariuszem jest Autostrada Wielkopolska. Takie wzajemne rozliczenia zarządców nie funkcjonują dziś w Polsce.

Dobra wiadomość jest taka, że na luty wicepremier Elżbieta Bieńkowska obiecała przetarg na nowego wykonawcę odcinka A1 ze Strykowa do Tuszyna, z budowy którego zszedł tydzień temu Polimex-Mostostal. Ale są i złe wieści – nie wiadomo, kiedy uda się nowego wykonawcę wprowadzić na plac budowy. Dlaczego? Według Polimeksu umowa została wypowiedziana z winy Dyrekcji, bo ta na żądanie wykonawcy nie przedstawiła 2 mld zł gwarancji płatności.

– To otwiera wykonawcy drogę do roszczeń. Dyrekcja będzie wtedy stała na stanowisku, że gwarancja została udzielona we właściwym terminie, a za fiasko kontraktu odpowiada Polimex. Spór prawny utrudni niezbędną inwentaryzację. Co najmniej przez pół roku plac budowy może stać pusty – mówi nasz informator zbliżony do tej budowy.

W ciągu dwóch miesięcy ma za to zostać ogłoszony przetarg na 57 km autostrady A1 z Pyrzowic do Częstochowy wraz z obwodnicą tego miasta. Szacowany koszt – 3 mld zł. Jeszcze niedawno, za czasów Sławomira Nowaka, resort transportu szykował się do scenariusza, w którym autostradę na dłuższym odcinku – z Pyrzowic do Tuszyna – będzie budować specspółka; miała w tym celu wyemitować obligacje (te miały być spłacane z wysokich opłat od kierowców). Tymczasem przetarg jest w gestii GDDKiA. – Do dzisiaj nie powołaliśmy specspółki do budowy A1. Nic więcej nie mogę powiedzieć – ucina Piotr Popa, rzecznik Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju.

Dyrekcja ani ministerstwo nie ujawniają, czy i kiedy zostanie ogłoszony przetarg na fragment od obwodnicy Częstochowy do Tuszyna. Z harmonogramów GDDKiA wynika zaś, że do końca czerwca Intop Tarnobrzeg powinien uporać się z mostem w Mszanie przed granicą z Czechami, którego nie dokończyła spółka Alpine Bau.

Jedno jest pewne: kierowcy przejadą A1 znad morza do granicy z Czechami na pewno nie wcześniej niż w 2017 r. Jeszcze sześć lat temu słyszeliśmy, że trasa w tym kształcie będzie gotowa przed Euro 2012.