Godzina 7:25, słoneczny poranek, intensywny ruch na trasie z Łodzi do Warszawy. Nie wiadomo, czy kierująca autem kobieta została oślepiona przez słońce, czy zmyliły ją uniesione szlabany. Wjechała pod przejeżdżający pociąg. Niestety, nie przeżyła tego wypadku, jej dwie córki są w bardzo ciężkim stanie.

Kierująca peugeotem wjechała na przejazd kolejowy. Uderzył w nią pociąg jadący z Warszawy, przesunął samochód na sąsiedni tor. Po nim jechał pociąg pośpieszny, który także uderzył w peugeota - powiedziała TVN24 asp. Katarzyna Zych z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim.

Dzieci zostały przetransportowane dwoma helikopterami LPR do szpitali. W rozmowie z dziennik.pl Justyna Sochacka, rzecznik prasowy Lotniczego Pogotowia Ratowniczego, zaprzeczyła jakoby jedna z dziewczynek zmarła w drodze do szpitala.

Trzylatkę z urazem brzucha i głowy przetransportowano do Centrum Zdrowia Dziecka. Druga dziewczynka, około dziesięcioletnia, z urazem czaszkowo-mózgowym trafiła do szpitala na Niekłańską (red. Warszawa) - powiedziała Sochacka.

Przyczyny wypadku są badane - ustalono na razie, że dróżnik, który miał dyżur w chwili wypadku, był trzeźwy.

Trasa kolejowa w tym miejscu oraz szosa prowadząca do przejazdu są zablokowane.

Jak wynika z komunikatu PKP uruchomiono zastępczą komunikację autobusową, a pociągi dalekobieżne skierowano drogą okrężną przez Sochaczew.

Wyświetl większą mapę