Zdaniem Adriana Furgalskiego z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR instytucje odpowiedzialne za inwestycje nie radzą sobie ze swoimi zadaniami. Nie ma już groźby międzynarodowej kompromitacji i dlatego budowy się przeciągają.

W jego opinii tempo spadło także dlatego, że w drugiej połowie 2012 roku ujawniono problemy duże problemy na budowach. Okazało się, że wiele firm budujących autostrady ma kłopoty finansowe. Doszło też do zerwania kilku kontraktów.

Zdaniem eksperta przez rok nikt nie zmienił przepisów dotyczących zamówień publicznych. Adrian Furgalski uważa, że dyktat najniższej ceny spowodował, że firmy zaniżały koszty, a potem schodziły z placów budowy. Jego zdaniem cały proces wyłaniania wykonawców dróg działa fatalnie.

Ekspert dodaje, że z inwestycji budowanych na Euro nie wyciągnięto żadnych wniosków. Na przykład mimo ostrzeżeń, do dokończenia budowy autostrady A1 w województwie Kujawsko - Pomorskim wybrano włoską firmę. Stało się tak mimo ostrzeżeń, że nie ma ona doświadczenia przy tego typu inwestycjach. Zdaniem Furgalskiego jest to powielanie szkolnych błędów.

Ekspert dodaje, że w najbliższym czasie nie ma szans na przyspieszenie budowy dróg. Co więcej, przez fatalny system przetargowy i złe zarządzanie inwestycjami może ono jeszcze spaść.

W tej chwili w Polsce jest prawie 2 i pół tysiąca kilometrów autostrad i dróg ekspresowych. Ponad tysiąc jest w budowie.