Płynna jazda bez korków w dużym mieście to marzenie każdego kierowcy, na razie dostępne tylko podczas wakacji. Inteligentne systemy transportu (ang. ITS) mają je przybliżyć, usprawniać ruch i komunikację miejską, wykorzystując do tego najnowszą technologię (więcej w ramce). W ciągu kolejnych 3 – 4 lat niektóre elementy ITS powinny na większą skalę zacząć funkcjonować w największych polskich miastach, m.in. w Poznaniu, we Wrocławiu czy w Trójmieście. Samorządy w sumie mają wydać na ten cel 700 mln zł, z czego ok. 500 mln zł dołoży Unia.

Jednak ITS spełnią swoją funkcję, gdy zaczną być wdrażane kompleksowo. Aby odkorkować miasto, nie wystarczą nowoczesne systemy zarządzania ruchem na kilku skrzyżowaniach, lecz trzeba nimi objąć – oprócz głównej aglomeracji – sąsiadujące z nią miasta i gminy. Tyle jeśli chodzi o szczebel lokalny. W wymiarze krajowym współpraca wszystkich systemów pozwoliłaby gromadzić dane np. dotyczące intensywności ruchu, dzięki czemu łatwiej byłoby stwierdzić, jakiego rodzaju inwestycje są konieczne do jego usprawnienia. Krajowy system ITS ułatwiłby też pracę służbom ratowniczym, które na bieżąco mogłyby kontrolować sytuację na drogach.

W polskim prawie wciąż brak przepisów regulujących kwestie związane z takim systemem. Ministerstwo Transportu dopiero przygotowuje projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych. Ma m.in. określić, czym w ogóle są ITS i jakie normy powinny spełniać. Nowelizacja ma też wdrożyć do naszego prawa unijne rozwiązania, co pozwoli współpracować systemom na poziomie krajowym, a następnie europejskim.

Nowe przepisy mają też uporządkować bałagan, jaki spowodowało wdrażanie różnych systemów ITS przez miasta z ich własnej inicjatywy. Są one zróżnicowane technologicznie, mają lokalny zasięg i ograniczone możliwości. I co istotne – nie współpracują ze sobą, przez co są nieefektywne. – Korki jak były, tak są – mówi dr Izabella Mitraszewska z Instytutu Transportu Samochodowego. Z najnowszych badań Deloitte wynika, że w 2011 r. liczba wąskich gardeł (500-metrowych odcinków dróg, na których w godzinach szczytu stoi się od 1,5 godz.) w siedmiu największych polskich miastach zwiększyła się ponaddwukrotnie – z 45 do 105 km. Wprawdzie kierowcy w 2011 r. stracili na staniu w korkach 3,6 mld zł – o 96 mln zł mniej niż w 2010 r. – Ale ta poprawa to efekt rozwoju infrastruktury, np. obwodnic. ITS wdrażane częściowo są mało skuteczne – mówi Rafał Antczak, członek zarządu Deloitte. Do podobnych wniosków dochodzi też resort transportu. – Wyspowy charakter wdrażania ITS uniemożliwia pełne wykorzystanie potencjału charakterystycznego dla rozwiązań sieciowych – czytamy w uzasadnieniu projektu nowelizacji. Tyle że zdaniem ekspertów rząd bierze się do tego o kilka lat za późno. – Prace nad dyrektywą unijną trwały blisko pięć lat i są kraje, które od razu tworzyły spójne z nią systemy – mówi specjalista współpracujący z rządem w tematyce ITS, wolący zachować anonimowość.

Np. Finlandia zaangażowała kilkudziesięciu ekspertów do sprawdzenia istniejących systemów i przygotowania projektu interoperacyjności. Wydała na to ok. 400 tys. euro.

W Polsce też nie da się tego zrobić – wbrew zapewnieniom rządu – bezkosztowo. – Trzeba dokonać inwentaryzacji systemów, wydzierżawić łącza do migracji danych, stworzyć wspólny interfejs z szyfrowaniem danych. Za darmo się nie da – mówi dr Mitraszewska. Koszty mogą sięgnąć milionów złotych.

W sierpniu polski rząd ma zdać KE sprawozdanie z procesu wdrażania ITS. To będzie bardzo krótki dokument.

ITS dla kierowcy, pasażera i policji

Projekt nowelizacji ustawy o drogach publicznych określa inteligentne systemy transportowe jako systemy, w których technologie informatyczne stosowane są w obszarze transportu drogowego. Docelowo ITS mają pomóc w zarządzaniu ruchem miejskim i poprawić bezpieczeństwo na drogach. W zeszłym roku elementy ITS były wdrażane m.in. w Warszawie, Poznaniu, we Wrocławiu i w Trójmieście.

Z dobrodziejstw ITS mają korzystać kierowcy (np. dzięki światłom na skrzyżowaniach dostosowujących się do intensywności ruchu), osoby korzystające z komunikacji miejskiej (np. sprawdzenie na stronie internetowej, czy autobus wyjechał z zajezdni o czasie) oraz policja (dzięki kamerom odczytującym numery tablic rejestracyjnych, czujnikom wyłapującym kierowców jadących buspasem).