Takiego zastoju w branży motoryzacyjnej w Niemczech nie było od dawna. W styczniu i lutym sprzedaż aut osobowych poleciała ostro w dół. W porównaniu do początku ubiegłego roku o ponad 30 procent. Dlatego handlowcy robią wszystko, co w ich mocy, żeby zachęcić klientów.

Według raportu Instytutu Badania "Rynku B&D" z Leverkusen, największe upusty dają Citroen (do 29 proc.), Hyundai (26 proc.), Fiat (25 proc.) oraz Peugeot i Opel (23 proc.). Ogółem firmy na promocje i upusty przeznaczyły 280 milionów euro.

Skąd takie słabe zainteresowanie ofertą salonów? Od nowego roku w górę poszedł podatek, jakim są obłożone nowe pojazdy. Ci, którzy byli zdecydowani na nowe auto, spieszyli się, by kupić je do końca grudnia. Niezdecydowani wstrzymują się i liczą pieniądze. A samochody stoją na placach.

Koncerny do spółki z dealerami uciekają się do przeróżnych promocji. Poza obniżką ceny można wynegocjować lepsze wyposażenie, darmowy pakiet ubezpieczeniowy, nieoprocentowany kredyt lub bezpłatną pomoc w razie awarii. I to nie tylko w okresie gwarancyjnym, ale do końca eksploatacji pojazdu.

Z kupnem auta nie należy zwlekać. Już od maja sprzedaż powinna się lekko zwiększyć, a w drugim półroczu wróci do normy. Wtedy rabaty nie będą już tak atrakcyjne.