Coraz więcej koncernów samochodowych otwiera swoje fabryki w naszym kraju. Dlaczego? Po pierwsze - bo jesteśmy tanią siłą roboczą w porównaniu z unijnymi sąsiadami. Po drugie - bo jesteśmy uznawani za świetnych fachowców: wszystko robimy niezwykle szybko, ale też dokładnie.

Tym sposobem, choć pod względem zarobków jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów Europy i trudno znaleźć kraj starej Unii z mniejszymi zarobkami niż nasze, z fabryk wyjeżdża coraz więcej nowiutkich samochodów: fiatów, opli czy volkswagenów.

Dla polskiej gospodarki to dobrze, bo wiele z aut jest eksportowanych, przynosząc zysk, a zachodnie koncerny zmniejszają bezrobocie, przenosząc do nas swe zakłady. Ale przeciętny Kowalski powód do radości ma mizerny. Bo gdyby pracował w takiej samej fabryce na takim samym stanowisku np. w Wielkiej Brytanii, zarobiłby co najmniej dwa razy więcej.