Czarna wołga ma 50 lat

Tomek Sewastianowicz | 2007-10-12 13:53 | Aktualizacja: 18:07

Oto mroczna legenda europejskiej motoryzacji – dostojna, wygodna i trwała wołga. Jubilatka, która w tym roku kończy 50 lat, niegdyś cieszyła się uznaniem dygnitarzy partyjnych. Siała też strach wśród najmłodszych. Ale... to już historia.



Prawdziwa radziecka robota – jednomilimetrowa stalowa blacha i zawieszenie na resorach piórowych gwarantowały solidność, a nawet zdolności terenówki. Empirycznie sprawdzono, że w bagażniku mieści się pół tony ziemniaków. Dlatego też KGB, do spółki z bezpiekami innych demoludów, stosowały wołgę, koniecznie w kolorze czarnym, do przewożenia krnąbrnych towarzyszy na przesłuchania.

Natomiast dygnitarze partyjni podróżowali specjalną luksusową wersją słynącą z niezawodności, nieznanej właścicielom zwykłych wołg. Wnętrze zdobione pluszem i wyposażone w klimatyzację mieściło nawet 6 osób.

Ale wołga budziła też strach: na lata do tej marki przylgnęła straszna historia. Legenda mówiła, że limuzyną jeździł ksiądz z zakonnicami (ewentualnie Żydzi, sataniści lub wampiry), którzy porywali małe dzieci dla ich krwi i szpiku. Pozyskany towar mieli sprzedawać bogatym Niemcom (oczywiście Zachodnim). Samochód polował zawsze wieczorem, dlatego maluchy miały szybko wracać do domu.

Na początku wołga była produkowana w dwóch wersjach GAZ-21 sedan (1956-1970) i GAZ-22 kombi (1962-1970). Samochód rozkręcał się do setki w 34 sekundy, spalał 12 litrów benzyny na 100 km. Wołga zastąpiła GAZ-a 20 pobiedę, na którego licencji powstawała nasza warszawa M20.

Następca, przypominający amerykańskie krążowniki, był klepany do 1992 roku. Auto również miało dwa nadwozia GAZ-24-01 (sedan) i GAZ-24-02 (kombi), ale jeździło nie najszybciej - 23 sekundy do 100 km/h.

Kilka razy próbowano wskrzesić wołgę z martwych jako rosyjskiego mercedesa, ale bez powodzenia. Ostatnio rosyjska firma tuningowa A:level zbudowała wołgę GAZ-21 z 12-cylindrowym silnikiem, zawieszeniem i wnętrzem bmw 850 CSI. Niedawno pojawiła się też wersja kabrio. Oba samochody są ponoć rewelacyjne. Ale mimo to od jakiegoś czasu rządzący i… mafia wolą jednak oryginalną niemiecką motoryzację, obowiązkowo w wydaniu pancernym.





zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

Tomek Sewastianowicz

Zobacz inne teksty autora »

Źródło: dziennik.pl
Podziel się:
Znajdź Dziennik.pl na:FBgoogle plusetwitter

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV