Kierowcy, noga z gazu! "Prędkość" - tak policja nazwała akcję, która ruszy w piątek rano (5 stycznia) od godziny 6:00 i potrwa do 22:00.

- To pierwsze ogólnopolskie działania prewencyjne z wielu zaplanowanych na 2018 rok. Na drogach pojawi się ok. 5 tys. funkcjonariuszy ruchu drogowego, a do pomiaru prędkości będzie wykorzystywany cały sprzęt, jakim dysponuje policja - powiedział dziennik.pl nadkomisarz Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP. 

Pytany o miejsca, w których kierowcy mogą spodziewać się patroli, odparł, że za ich wskazanie odpowiadają naczelnicy poszczególnych jednostek Wydziału Ruchu Drogowego.

- Siły i środki będą lokalizowane na trasach i w miejscach, gdzie zagrożenie przekraczania prędkości jest największe - wyjaśnił. - Jak pokazują wstępne statystyki za 2017 rok, nadmierna prędkość jest najbardziej śmiercionośną przyczyną wypadków drogowych. A kierowcy sami dobrze wiedzą, w których miejscach pozwalają sobie na więcej - skwitował.

Z naszych ustaleń wynika, że kolejną akcję zaplanowano na poniedziałek 8 stycznia, ale wtedy w całym kraju funkcjonariusze będą kontrolować kierowców pod względem alkoholu i narkotyków.

Nowe lasery i nieoznakowane BMW

Jeśli chodzi o akcję "Prędkość", to policjanci na pewno wykorzystają najnowsze zdobycze. Przynajmniej tak wynika z informacji ogłoszonej przez śląską drogówkę przy okazji prezentacji amerykańskiego laserowego miernika o nazwie LTI 20/20 TruCam. Mundurowi na Śląsku dostali 30 sztuk tego sprzętu. To część z puli 200 sztuk odebranych przed Bożym Narodzeniem przez Komendę Główną Policji i rozesłanych po całym kraju. CZYTAJ WIĘCEJ>>

Policjanci w trakcie pokazu w Katowicach podkreślali, że nie są to tradycyjne radary, bo do pomiaru prędkości nie wykorzystują fal radiowych, lecz wiązkę lasera. Co istotne, mają wbudowaną kamerę oraz ekran, na którym można odtworzyć nagranie.

- Na nagranym filmie można dokładnie zobaczyć sytuację, w której policjant dokonywał pomiaru. Dodatkowo, gdy pojazd zbliży się na ok. 70 m, urządzenie wykona zdjęcie o wysokiej rozdzielczości. Wskazane są parametry związane z pracą i kalibracją urządzenia, jak również prędkość i punkt, w którym była ona mierzona - powiedział podinspektor Grzegorz Olejniczak z Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.

Z instrukcji wynika, że urządzenie umożliwia pomiar nawet z odległości 1200 m, ale zgodnie z zaleceniami policjanci będą sprawdzać prędkość, stojąc 300-400 m od samochodu.

- Chodzi o to, by pomiar był jak najbardziej precyzyjny i nie budził wątpliwości - wyjaśniają mundurowi. W ocenie policjantów wykonane dodatkowo zdjęcie zarejestruje, czy jadący mieli zapięte pasy, i czy kierowca nie rozmawiał przez telefon.

Mandat z "lasera" nie tylko za prędkość

Sprzęt ma też udokumentować niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniach oraz jazdę w niebezpiecznej odległości od innego pojazdu. Urządzenia mają też tryb motocyklowy - policjant może zmierzyć prędkość zbliżającego się jednośladu i, gdy ten już go minie, odwrócić się i zdobić zdjęcie tablic rejestracyjnych, a także zmierzyć prędkość oddalającego się pojazdu.

Na drogach pojawią się także oznakowane i nieoznakowane radiowozy, a wśród nich najnowsze BMW serii 3 z napędem na cztery koła. Pierwsza pula 40 aut już trafia do służby na polskich drogach. Ile sztuk nowych samochodów dostaną poszczególne komendy wojewódzkie policji? CZYTAJ WIĘCEJ>>>

Policjanci w nowych BMW do pomiaru prędkości ściganego auta będą używać wideorejestratorów Videorapid 2a polskiej firmy Zurad. Wyświetlana na nagraniu prędkość jest mierzona na kołach radiowozu. Żeby wykonać poprawny pomiar, radiowóz z wideorejestratorem musi na początku i na końcu odcinka pomiarowego znajdować się w takiej samej odległości od ściganego pojazdu.