Globalny poziom sprzedaży Toyoty spadł w okresie od stycznia do marca br. o 2,3 proc. do 2,46 mln samochodów - poinformowała rzeczniczka japońskiego koncernu Kayo Doi. W tym czasie Volkswagen odnotował wzrost o 0,8 proc. osiągając poziom 2,5 mln aut. Natomiast sprzedaż koncernu General Motors spadła o 2,5 proc. - 2,36 mln sztuk.

Portal Automotive News Europe przypomina, że Toyota musiała na tydzień zamknąć swoje japońskie fabryki już w lutym br. Następnie w wyniku kwietniowego trzęsienia ziemi, które było najmocniejsze od 2011 roku, koncern odnotował kolejne, poważne, straty produkcyjne - szacowane na 80 tys. samochodów. Według mediów może to zagrozić planom Toyoty utrzymania przez piąty rok z rzędu pozycji światowego lidera w sprzedaży aut.

Tygodniowa przerwa, do której doszło w lutym br., spowodowana była pożarem jaki miał miejsce w powiązanej z Toyotą fabryce Aichi Steel Corp. Wydarzenie to zaburzyło dostawy części potrzebnych do wytwarzania silników, skrzyń biegów i elementów zawieszenia. Tylko w tamtym miesiącu poziom produkcji Toyoty spadł o 17 proc. do niecałych 299 tys. aut. Od poniedziałku koncern zaczął jednak wznawianie produkcji w fabrykach zamkniętych po ostatnim trzęsieniu ziemi. Kolejne mają zacząć działać od czwartku - wynika z oświadczenia opublikowanego przez producenta 20 kwietnia.

"To (trzęsienie ziemi) dotknęło wielu elementów, modeli i fabryk. (...) Wszystkie nasze wysiłki koncentrują się teraz na opanowaniu obecnej sytuacji i stworzeniu planu awaryjnego" - tłumaczył dziennikarzom podczas targów motoryzacyjnych w stolicy Chin przedstawiciel Toyoty Hiroji Onishi.

Dobry wynik kwartalny Volkswagen zawdzięcza wzrostowi sprzedaży o 6,4 proc. w Chinach, a także o 3,5 proc. w państwach Europy Zachodniej. Mimo pozytywnego wyniku, Volkswagen zmuszony był ostatnio utworzyć rezerwę w wysokości 16,2 mld euro na pokrycie spodziewanych kosztów związanych ze skutkami skandalu dotyczącego manipulacji testami spalin.

We wrześniu Volkswagen ub.r. przyznał się do instalowania w swoich autach oprogramowania pozwalającego na manipulowanie pomiarem emisji spalin i zaniżanie pomiaru emisji tlenku azotu. Dotyczy to ok. 11 milionów samochodów tego koncernu na świecie. Sytuacja pogorszyła się jeszcze, gdy w listopadzie najpierw wyszło na jaw, że Volkswagen mógł zaniżać poziom zużycia paliwa i emisji CO2 w przypadku ok. 800 tys. aut, głównie z silnikami Diesla, a później - że problem ten może dotyczyć większej liczby samochodów na benzynę, niż poprzednio zakładano.