Spółka PL.2012 sugeruje zagranicznym kibicom, że drogi to nasza słabość. Radzi, by na mistrzostwa przyjechać... pociągami.

Rozkład lotów do miast w krajach organizujących Euro 2012, wyszukiwanie wolnych miejsc w hotelach, informacje o opiece zdrowotnej czy sugestie na temat tego, jak spędzić wolny czas pomiędzy meczami – to tylko niektóre usługi, jakie oferuje uruchomiony przez spółkę PL.2012 i Ministerstwo Sportu serwis internetowy Polish Guide. Ma on ułatwić zagranicznym kibicom zaplanowanie podróży oraz pobyt na czas Euro 2012 w Polsce i na Ukrainie.

Jednak wart ponad 400 tys. zł efektowny projekt w czasie nawałnicy kibiców może równie efektownie wziąć w łeb. Zakłada bowiem idealne wręcz funkcjonowanie trzech rodzajów infrastruktury: lotniczej, kolejowej i drogowej. A z tym może być problem.


Większość kibiców nie zdecyduje się na przeloty, bo po pierwsze będą drogie, a po drugie – na pokładach samolotów będzie zdecydowanie zbyt mało miejsc w stosunku do popytu.

Siłą rzeczy rzesza kibiców wybierze kolej, która nie zawsze funkcjonuje najlepiej. – Dążymy do tego, by wszystko zadziałało, jak trzeba. W kwietniu – maju poznamy ostateczne rozkłady jazdy, mamy plany awaryjne – zapewnia Marcin Herra, prezes spółki PL.2012.

Naszą słabością są też niedokończone kluczowe odcinki autostrad A2 i A4. Dlatego organizatorzy nie będą zachęcać do skorzystania z naszych dróg. – Celowo nie mówimy np. o autobusach, bo wiemy, że drogi to nasza słabość. Dlatego namawiamy kibiców na transport kolejowy – mówi "DGP" Andrzej Bogucki, członek zarządu ds. infrastruktury w PL.2012.