Ford Puma - test
Fiesty nie ma w ofercie aut nowych już od dłuższego czasu, a i Focus dojechał niedawno do mety - rejestracje opieraja już tylko na autach z dealerskich zapasów. Dziś, oferta Forda SUV-ami stoi, a najtańszym jest właśnie Puma. Crossover zadebiutował już 7 lat temu, ale lifting z 2024 roku dał mu drugą młodość.
Samochód mierzy 4186 mm, jest wysoki na 1555 mm i ma 1805 mm szerokości. Rozstaw osi 2588 mm nie gwarantuje przestronnej tylnej kanapy, ale możliwości załadunkowe bagażnika wykorzystane są do maksimum. Kufer mieści 456 l bagażu, a pod podłogą wygospodarowano aż 81-litrową "piwniczkę". Co ciekawe, w przypadku elektrycznej Pumy Gen-E wartość ta jest jeszcze większa - pomieści aż 523 l.
Ford Puma Blue Cruise Edition
Ford podkręca zainteresowanie miejskim crossoverem proponując edycje specjalne - do niedawna była to Puma Sound Edition, a teraz do oferty trafiła Puma Blue Cruise. Skąd ta nazwa? Chodzi o system Blue Cruise, który pozwala na półautonomiczną jazdę po wybranych drogach szybkiego ruchu. To coś więcej niż adaptacyjny tempomat, bo system Forda jako jeden z pierwszych na rynku pozwala całkowicie zdjąć ręce z kierownicy. Nie jest to jeszcze pełna autonomia, bo układ wymaga uwagi kierowcy. O tym, jak działa to w praktyce pisaliśmy jakiś czas temu.
Puma w wersji specjalnej oferuje bezpłatny i nieograniczony czasowo dostęp do nowej funkcji, a oprócz tego wyróżnia się niebieską tapicerką, specjalnym lakierem i detalami takimi jak nakładki progowe Blue Cruise.
Tak jeździ miejski Ford
Poza tym, Puma Blue Cruise nie różni się od pozostałych odmian. Specjalna edycja dostępna jest z wyłącznie z automatyczną przekładnią. Bazą zawsze jest tu motor 1.0 EcoBoost, który aktualnie wyposażony jest w technologię mild hybrid. W podstawowej specyfikacji, w tańszych wersjach rozwija on moc 125 KM i może być wyposażony zarówno w manualną, 6-biegową skrzynię, jak i w 7-biegowy automat Powershift. Kolejna jednostka napędowa w ofercie dysponuje mocą 155 KM i współpracuje jedynie z automatyczną przekładnią, podobnie jak stojący na szczycie oferty model ST, który dysponuje mocą 170 KM.
Po liftingu z gamy wyleciał 200-konny wariant z większą jednostką 1.5. Wszystko za sprawą zaostrzonych unijnych norm emisji spalin. Konwencjonalne wersje Pumy nie pozostawiają jednak wiele do życzenia w kwestii osiągów. Już podstawowy wariant z manualną przekładnią rozpędza się do setki w bardzo przyzwoitym czasie 9,8 s. Najmocniejsza Puma ST robi to w 7,4 s, a testowany egzemplarz potrzebuje na taki sprint 9,6 s.
Ile pali Ford Puma? Zużycie paliwa
Ford nie oferuje w Pumie rozwiązania "pośredniego" w postaci hybrydy - albo benzyna z układem MHEV albo pełny elektryk. Warto dodać, że 1-litrowy silnik potrafi ochoczo konsumować paliwo - średnie zużycie paliwa 5,6-5,9 l/100 km jest osiągalne, ale z trudem. Nieco bardziej dynamiczna jazda szybko winduje spalanie do okolic nawet 10 l/100 km. Miękka hybryda przyspiesza i wygładza rozruch, ale 3 cylindry i tak lubią dać o sobie znać czy to rasowym warkotem czy to wibracjami, które czuć w kabinie. Skrzynia biegów Powershift pracuje sprawnie i szybko - ma jedynie tendencje do (charakterystycznego dla dwusprzęgłowych przekładni) nieco zbyt gwałtownego ruszania z miejsca.
Tak jeździ Puma. W Fordzie po staremu
Najmniejszy Ford jeździ tak, jak pozostałe modele marki - pewnie, zwinnie i ochoczo spełnia życzenia kierowcy w zakrętach. Przeszkodą w naprawdę dynamicznej jeździe może być jedynie ponadprzeciętnie duża kierownica (ten dziwny pomysł pojawił się w Pumie po liftingu) - poza tym, crossover prezentuje wzorowe parametry i świetnie czuje się na krętych drogach. Nierówności są dość mocno odczuwalne w środku - wszystko kosztem bardziej bezpośredniego prowadzenia.
W trasie uwagę zwraca z kolei dobre wyciszenie. Puma, choć znacznie mniejsza od Kugi, niewiele ustępuje większemu modelowi. Inżynierowie przyłożyli się do wygłuszenia wnętrza, a odgłosy podmuchów wiatru bardzo skutecznie izoluje akustyczna przednia szyba.
Ford Puma po liftingu - wyposażenie
Bazowa wersja wyposażenia Titanium jest teraz lepiej wyposażona. Lista standardowych udogodnień wydłużyła się i zawiera teraz m.in. przyciemniane tylne szyby, czujniki parkowania z tyłu, reflektory Full LED ze światłami do jazdy dziennej i światłami mijania wykonanymi w technologii LED, tylne światła LED czy kamerę cofania. Standardem jest także 12-calowy dotykowy ekran systemu SYNC4 z nawigacją, bezprzewodową obsługą Android Auto i Apple CarPlay oraz 12,8-calowy konfigurowalny cyfrowy wyświetlacz na tablicy zegarów. Dopłacać nie trzeba również za automatyczną klimatyzację, oświetlenie ambientowe czy tempomat z inteligentnym ogranicznikiem prędkości.
Ile kosztuje Ford Puma? Cena
Ford jeszcze mocniej obniżył ceny Pumy. W ramach wyprzedaży rocznika 2026 bazowy SUV w wersji Titanium, ze 125-konnym silnikiem 1.0 EcoBoost Hybrid i manualną skrzynią biegów, kosztuje teraz 85 500 zł - o 25 400 zł mniej od ceny katalogowej i o kilka tysięcy złotych mniej niż rok temu. Poniżej granicy 100 000 zł zmieściła się również Puma z automatem PowerShift - taki wariant kosztuje 95 100 zł. To tylko jeden przykład na to, że dystans między "chińczykami" a samochodami z Europy udało się skrócić do minimum.
Pozostałe wersje również można kupić taniej. Ford Puma ST-Line z silnikiem 125 KM i manualną skrzynią biegów kosztuje obecnie 100 150 zł, a bogatszy ST-Line X – 104 550 zł. Najtańszy wariant z mocniejszą, 155-konną jednostką i automatem wyceniono na 111 650 zł. Na szczycie gamy stoi usportowiona Puma ST o mocy 170 KM, dostępna od 139 950 zł. Nowością jest również wersja ST Edition za 147 950 zł oraz BlueCruise Edition, której ceny zaczynają się od 124 550 zł.
Tańsza jest także elektryczna Puma Gen-E. Ceny bezemisyjnego crossovera zaczynają się teraz od 125 000 zł. Bogatszy wariant Premium kosztuje 134 150 zł, a nowe odmiany Black Edition i BlueCruise Edition wyceniono odpowiednio na 146 300 zł i 157 300 zł. Elektryczny Ford korzysta z silnika o mocy 168 KM, a w najnowszej specyfikacji wyposażono go w akumulator o pojemności 46,8 kWh.
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.
