Alfa Romeo Junior Veloce - test
To najmniejsza Alfa Romeo w obecnej gamie modelowej. Junior serwuje koktajl rozwiązań koncernu Stellantis ozdobiony wyrazistym stylem włoskiej marki. Można zaryzykować nawet stwierdzenie, że to projekt w stylu modeli SZ, 75 czy Brery - jest kontrowersyjnie, nie ma tu miejsca na obiektywne oceny, a odbiór zależy wyłącznie od gustu. W czerwonym lakierze i z czarnymi dodatkami, Alfa Romeo Junior Veloce z pewnością przyciąga spojrzenia. Swoje robią też efektowne, czteroramienne felgi. Jeśli chodzi o styl, nie ulega wątpliwości, że mamy do czynienia z rasową Alfą.
Jeśli z kolei spojrzymy na kwestie techniczne, posłuchamy dźwięku kierunkowskazów, spróbujemy sparować telefon z systemem multimedialnym... Cóż - geny Peugeota, Citroena i Opla są tu nad wyraz widoczne. Co ujmuje, a co nie wyszło w Juniorze?
Alfa Romeo Junior - wymiary
Zwarte nadwozie ma 4173 mm długości i szerokość 1781 mm. Rozstaw osi wynosi 2562 mm - wymiary są więc typowe dla auta segmentu B. W drugim rzędzie siedzeń ilość miejsca jest homeopatyczna, za to bagażnik mieści solidne 400 l (i jeszcze więcej w wersji hybrydowej). Małe przeszklenia, wysoko poprowadzona linia okien - Junior jest zabudowany niczym czołg, a wszystko w imię stylu.
Na miejscu kierowcy siedzi się dość wysoko. Biegnący pod prawą ręką tunel środkowy stara się zamaskować odrobinę niezręczną pozycję za kółkiem, podobnie jak wysoko umieszczona deska rozdzielcza - w praktyce już po kilku kilometrach można przyzwyczaić się do specyficznego ułożenia ciała w znakomitych, kubełkowych fotelach sportowych sygnowanych przez Sabelt. Tradycyjnie już dla małych aut z koncernu Stellantis - na miejscu kierowcy brakuje miejsca na lewą nogę.
Oto wnętrze nowej Alfy
Junior stawia na oldschoolowy układ kokpitu z ekranem umieszczonym pod nawiewami. Na dzisiejsze standardy wygląda to niecodziennie, ale miłośnicy spójnych i wkomponowanych w deskę rozdzielczą rozwiązań będą zadowoleni. Dobór materiałów to mieszanka miłej w dotyku Alcantary z tanimi, niezbyt urodziwymi plastikami. Te drugie pokrywają sporą część boczków drzwi - obok plastiku piano black na tunelu środkowym jest to najsłabszy element wnętrza Alfy.
W kokpicie jest jeszcze kilka wpadek. Po pierwsze - wspomniany już ekran wyświetla system multimedialny oparte o rozwiązania Stellantisu - oznacza to dość zawiłą obsługę i mizerny UX interfejsu. Po drugie - cyfrowe zegary, które wręcz krzyczą, że księgowi mieli tu ostatnie słowo. Zamiast ekranu wypełniającego klasyczne "tuby" mamy prostokąt, który nijak nie komponuje się z całą resztą.
Nowa Alfa ma 280 KM i 5,9 s do setki - silnik, dane techniczne
Elektryczny napęd topowej wersji Juniora to prawdziwy unikat - no, prawie - Alfa dzieli go z Abarthem 600e. Mamy tu aż 280 KM wyłącznie na przedniej osi, wyposażonej w mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu. Szpera w miejskim elektryku? To po prostu spadkobierca hot-hatchy z koniczynką - Giulietty i Mito Quadrifoglio.
Osiągi nie zawodzą - nawet 5,9 s do setki nie mówi całej prawdy. Przyspieszenie jest skuteczne nawet zimą i w warunkach kiepskiej przyczepności. Alfa ma spore pokłady trakcji, a ESP i ASR zostały dostrojone tak, że 280 KM i 345 Nm nie zaskakują elektroniki. Układ kierowniczy jest dość "ciężki", przełożenie wyraźnie krótsze niż u francuskich krewnych, ale pod względem wrażeń z jazdy całość nie umywa się do tego z większych modeli marki.
Zawieszenie jest takie, jak zapowiadają to osiągi. Bardzo sztywno zestrojony układ jezdny i niskoprofilowe opony oznaczają, że każda dziura daje o sobie znać. Sztywne ustawienie poprawia prowadzenie i pasuje do charakteru auta, ale wymusza pewne kompromisy na co dzień. Krótkie, wysokie progi zwalniające stają się wrogiem numer 1, a na wiosennych, dziurawych drogach trzeba uważać, by nie uszkodzić felg.
Alfa Romeo Junior Veloce - ładowanie i zasięg
Bardzo sprawny napęd nie należy do najoszczędniejszych. Według producenta zasięg wynosi około 330 km w cyklu mieszanym, a to w praktyce oznacza, że przejechanie dystansu z trójką z przodu będzie sporym wyzwaniem - zwłaszcza w chłodne dni. Bateria jest niewielka - ma 54 kWh brutto. Akumulator ładuje się z maksymalną mocą 100 kW, co ma gwarantować możliwość uzupełnienia energii od 20 do 80% w czasie 27 minut. Wartości nie są rekordowe, ale w miejskim aucie - wystarczające. Ładowarka AC o mocy 11 kW, przy takiej pojemności baterii, w praktyce załatwia kwestię ładowania w miejscu docelowym - wystarczy wizyta w sklepie, krótki postój na zakupy, by korzystając ze złącza Type 2 doładować energię na kolejne kilkadziesiąt kilometrów.
Alfa Romeo Junior - cena i wyposażenie
Bazowe wyposażenie elektrycznego Juniora już i tak jest dość bogate - 18-calowe felgi, LED-owe reflektory, 10,25-calowy ekran systemu multimedialnego i ładowarka AC o mocy 7 kW nie wymagają dopłaty. Testowany Junior Veloce to niemal kompletnie wyposażony wariant - ładowarka pokładowa 11 kW, tempomat adaptacyjny, fabryczna nawigacja, przyciemniane tylne szyby, 20-calowe felgi i ambientowe oświetlenie wnętrza należą do wyposażenia standardowego.
Taka specyfikacja wyceniona jest na 215 200 zł. Jak za samochód tej wielkości - drogo. Okazuje się jednak, że dopłata względem standardowej, elektrycznej Alfy Junior nie jest wcale tak duża. Podstawowy model ma 156 KM, zupełnie inny charakter i kosztuje 173 200 zł.
Alfa Romeo Junior Veloce - opinia
Ciasny, szybki, drogi - Junior Veloce to Alfa z krwi i kości, nawet jeśli tu i ówdzie przebijają geny Peugeota. Z taką ceną na metce wymaga klienta, który kieruje się do salonu konkretnie taki wóz. To zresztą nie pierwszy i nie ostatni model marki, który wybiera się sercem. Szkoda, że oprócz dość wysokiej kwoty w cenniku, Junior serwuje sporo widocznych oszczędności - zwłaszcza w kabinie. Prowadzenie i charakter są jednak na miejscu - aż trudno uwierzyć, że wrażenia z jazdy mogą się aż tak różnić w porównaniu do bliźniaczych konstrukcji.