Paliwo może być droższe. – Nigdy nie chciałabym prognozować 6 zł, ale taka sytuacja niestety w najbliższych miesiącach może mieć miejsce – mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jej zdaniem już teraz ceny przekładają się na mniejszą konsumpcję benzyny i oleju napędowego.
Polska Izba Paliw Płynnych szacuje, że w tym roku kierowcy kupią o około 18 proc. mniej paliwa niż w 2011 r.
mówi Halina Pupacz, prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych.
Wszystko przez wysoką cenę benzyny, która staje się coraz większą przeszkodą dla polskich kierowców.
Jak podaje Polska Izba Paliw Płynnych, polskie rafinerie przedstawiły na początku września najwyższe ceny hurtowe benzyny w historii. Dla przykładu, w płockiej rafinerii PKN Orlen Pb95 kosztował 4757 zł/m sześcienny netto, czyli 5,85 zł/l brutto, a w gdańskiej Grupy Lotos: 4768 zł/m sześcienny netto, czyli 5,86 zł/l brutto.
Jak przekonuje prezes Polskiej Izby Paliw Płynnych, dalszy trwały wzrost cen paliw może spowodować spadek konsumpcji benzyny i oleju napędowego, a w efekcie doprowadzić do załamania rynku. Aby do tego nie dopuścić, izba chce zabiegać o konkurencję na rynku detalicznym.
– mówi Halina Pupacz.
Nic nie wskazuje na to, by sytuacja na krajowym rynku miałaby się poprawić; tym bardziej, że analitycy rynkowi wróżą dalsze podwyżki, także na światowych rynkach. Jedną z przyczyn może być fakt, że w październiku rząd rosyjski podniesie o 6,4 proc. cło na eksportowaną ropę gatunku Ural - z 393,8 do 418,9 dol. za tonę. Tylko w ostatnim kwartale notowania ropy wzrosły o około 6 proc.
ocenia prezes Izby.
Na rynku pojawiły się również obawy, że wzrost cen benzyny i oleju napędowego może się przełożyć także na ceny asfaltu, który jest produktem ropopochodnym. Tylko w ciągu ostatniego roku jego cena skoczyła o 42-44 proc.