Koncerny paliwowe od kilku tygodni do diesla dodają 7 proc. estrów. Zwiększenie ilości biododatków umożliwiło rozporządzenie ministra gospodarki w sprawie norm jakościowych dla paliw ciekłych, które weszło w życie 15 lutego. Rafinerie szybko skorzystały z tej furtki i przestawiły się z produkcji diesla z 5-proc. domieszką biokomponentów, który oferowały do tej pory, na nowy, tzw. B7.
– Już od połowy minionego miesiąca produkujemy B7. Paliwo trafiło do większości stacji – przyznaje Marek Sokołowski, wiceprezes Grupy Lotos. Podobnie postąpił Orlen.
Sieci nie informują kierowców o zmianach. Jak podkreśla Marek Sokołowski, w przypadku B7 prawo nie nakłada obowiązku stosowania dodatkowych oznaczeń na stacjach. B7 to tzw. paliwo normatywne, a więc uznawane w świetle prawa za zwykły olej napędowy.
Eksperci podkreślają, że B7 nie zaszkodzi pojazdom. Od trzech lat sprzedawane jest na stacjach w Niemczech czy Francji. Wszystkie silniki Diesla mogą spalać paliwo z taką domieszką biokomponentów, co więcej, bez szkody dla auta można ten poziom podnieść nawet do 10 proc.
Reklama
Inaczej się ma sytuacja z benzyną. Resort gospodarki pracuje nad nowelizacją ustawy o systemie monitorowania i kontrolowania jakości paliw, która ma umożliwić koncernom wprowadzenie na rynek benzyny z 10-proc. domieszką bioetanolu (tzw. E10). Dziś do benzyny rafinerie dolewają 5 proc. tego biokomponentu. Według ekspertów Instytutu Transportu Samochodowego zwiększenie zawartości alkoholu w paliwie nie będzie miało wpływu na nowe samochody. E10 może być jednak szkodliwe dla aut starszych niż 10-letnie.
W lutym 2011 r. E10 zaczęto sprzedawać na stacjach w Niemczech. Choć jest o kilka eurocentów na litrze tańsze od tradycyjnej benzyny, jego sprzedaż okazała się klapą. Kierowcy w obawie o silniki masowo bojkotują nowe paliwo. Szacuje się, że ok. 3 mln pojazdów w Niemczech nie nadaje się do używania E10. Volskwagen ogłosił, że paliwo to nie nadaje się do aut wyprodukowanych przed 2004 r., wyposażonych w bezpośredni wtrysk paliwa.
Prawdopodobnie z tego powodu Ministerstwo Gospodarki wprowadzi okres przejściowy dla E10. W tym czasie stacje będą musiały sprzedawać zarówno zwykłą benzynę, jak i z osobnego i oznaczonego dystrybutora E10. Nowe przepisy dotyczące benzyny mogą wejść w życie jeszcze w tym roku.
Z wprowadzenia B7 i projektu ustawy, który umożliwi sprzedaż E10, cieszą się koncerny paliwowe zobligowane do zwiększania ilości wprowadzanych na rynek biokomponentów. Bez możliwości dodawania ich coraz większej ilości do paliw musiały wprowadzać na rynek czyste biopaliwo, tzw. B100. Jego produkcja jest zaś nieopłacalna. Orlen i Lotos w ciągu ostatnich trzech lat na biopaliwach straciły ponad miliard złotych.