Dziennik Gazeta Prawana logo

Tajny proces Zientarskiego po wypadku? Lekarze muszą go zbadać

9 września 2011, 11:02
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Mokotowa nie rozpoczął się zaplanowany na piątek proces dziennikarza Macieja Z. Prokuratura oskarża go o nieumyślne spowodowanie wypadku drogowego ze skutkiem śmiertelnym. Sąd skierował oskarżonego na ponowne badania.

Sprawa dotyczy wypadku z lutego 2008 r., w którym rozbiło się prowadzone przez Macieja Z. ferrari. W wypadku zginął pasażer, a kierowca został ciężko ranny.

W piątek sąd wyłączył jawność rozprawy. Nie doszło jednak do odczytania aktu oskarżenia. Jak poinformowali dziennikarzy przedstawiciele stron - obrońca i pełnomocnik pokrzywdzonej, narzeczonej mężczyzny, który zginął - sąd skierował oskarżonego na ponowne badania. Chciała tego obrona.

Kolejny termin rozprawy został wyznaczony na koniec listopada.

W lutym 2008 r. prowadzone przez Macieja Z. ferrari rozbiło się o filar wiaduktu na warszawskim Mokotowie. Jadący z prędkością 150 km/h samochód rozpadł się i stanął w płomieniach. Na miejscu zginął dziennikarz motoryzacyjny "Super Expressu" Jarosław Zabiega.

Narzeczona Zabiegi powiedziała dziennikarzom po wyjściu z sali, że interesuje ją stwierdzenie prawdy. "Wydaje się, że ta sprawa nie jest szczególnie skomplikowana. Tak, jak poinformowała mnie policja tuż po wypadku, nie było żadnych wątpliwości, kto prowadził. I nie był to mój narzeczony" - powiedziała.

Maciej Z. został ciężko ranny, długo był w stanie śpiączki. W lipcu 2008 r. prokuratura wydała postanowienie o postawieniu mu zarzutów, ale przez dwa lata biegli uznawali, że Z. nie może ze względu na stan zdrowia brać udziału w jakichkolwiek czynnościach. W związku z tym śledztwo w tej sprawie zostało zawieszone we wrześniu 2008 r. Wznowiono je dopiero w lipcu 2010 r., kiedy to biegli uznali, że stan zdrowia pozwala Maciejowi Z. na udział w przesłuchaniu.

Pod koniec września 2010 r. Z. został przesłuchany w obecności obrońcy i przedstawiono mu zarzut naruszenia zasad bezpieczeństwa ruchu przez niedostosowanie się do znaku drogowego (obowiązywało ograniczenie do 50 km/h). "Wyjaśnił, że nie pamięta okoliczności wypadku i odmówił dalszych wyjaśnień" - powiedziała wtedy rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Monika Lewandowska.

Maciej Z. ani jego ojciec, który jest przedstawicielem ustawowym syna, nie wypowiadał się w piątek dla mediów.

Akt oskarżenia prokuratura skierowała do sądu w październiku 2010 r.

Za nieumyślnie spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby, grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj