Ponad połowa kierowców unika kary. Sposób na "kierowcę ze Wschodu" do kosza
Kierowcy za nic mają mandaty z odcinkowego pomiaru prędkości, fotoradarów czy innych urządzeń w sieci CANARD. Główny Inspektorat Transportu Drogowego szczerze przyznaje, że w 2025 roku ujawniono ponad 470 tys. przekroczeń prędkości, ale tylko 228 tys. kierowców otrzymało mandat. To oznacza, że przeszło 51 proc. sprawców uniknęło kary. Z kolei Ministerstwo Infrastruktury wylicza, że w zeszłym roku zaledwie 38 proc. naruszeń zarejestrowanych przez systemy OPP kończyło się nałożeniem grzywny. W przypadku tradycyjnych fotoradarów wskaźnik ten wyniósł 53 proc., a Red Light osiągnął 49,6 proc. skuteczności.
Żeby wymigać się od kary, kierowcy nie odbierają listów poleconych z GITD lub ignorują urzędową korespondencję. Prawdziwą plagą stało się też podawanie danych osób zza wschodniej granicy – najczęściej kogoś, kto nigdy nie siedział za kierownicą danego auta ani nawet nie przebywał w Polsce.
Zgodnie z polskim prawem wykroczenie drogowe ulega przedawnieniu po roku, jeśli nie wszczęto postępowania. W przypadku podjęcia czynności wyjaśniających termin ten wydłuża się do trzech lat. W efekcie wśród mandatów wystawionych w ubiegłym roku znalazły się także sprawy z lat 2023-2025. Dane czarno na białym pokazują, że każdego roku tysiące kierowców ucieka przed odpowiedzialnością za zbyt szybką jazdę. Dlatego resort infrastruktury zaostrza prawo drogowe. Oto szczegóły nowelizacji przepisów…
Zero pytań o sprawcę. Pismo z CANARD i 30 dni na decyzję
Zmieni się procedura ustalania sprawcy wykroczenia. Właściciel lub użytkownik pojazdu nie będzie – jak dotychczas – wzywany do wskazania, komu powierzył auto w chwili zdarzenia. Zawiadomienie z systemu CANARD trafi bezpośrednio na adres zamieszkania, siedziby lub adres do doręczeń wskazany w Centralnej Ewidencji Pojazdów (leasingodawca będzie musiał wpisać tam dane użytkownika samochodu, co znacząco skróci i uprości całą procedurę). Od momentu doręczenia pisma zegar zaczyna tykać.
Jeśli kierowca, który popełnił wykroczenie, nie przyzna się i nie zapłaci mandatu, po 30 dniach właściciel pojazdu będzie musiał uregulować karę administracyjną (jednak bez punktów karnych). Jak wysoką?
Automatyczna kara dla właściciela samochodu. Rząd podał stawki
Ministerstwo uzależnia kwotę od rodzaju naruszenia i skali przekroczenia prędkości:
- do 30 km/h – 1500 zł,
- od 31 do 40 km/h – 2400 zł,
- od 41 do 50 km/h – 3000 zł,
- od 51 do 60 km/h – 4500 zł,
- od 61 do 70 km/h – 6000 zł,
- powyżej 71 km/h – 7500 zł,
- przejazd na czerwonym świetle – 3000 zł,
- wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle – 6000 zł.
Wpadka w rządowym projekcie. Ministerstwo "zgubiło" dokładnie 71 km/h
Analizując projekt przepisów przygotowany przez Ministerstwo Infrastruktury (art. 140ao), trudno nie zauważyć ewidentnej wpadki resortu. Przedostatni próg taryfikatora obejmuje zakres od 61 do 70 km/h, a kolejny zaczyna się dopiero od "powyżej 71 km/h". W efekcie kierowca, któremu fotoradar lub urządzenie OPP zmierzy przekroczenie prędkości o równo 71 km/h, w świetle proponowanych zapisów nie wpada w żaden próg.
W prawie obowiązuje ścisła zasada braku kary bez jednoznacznego przepisu – nie można nałożyć opłaty 6000 zł, bo ten próg kończy się na 70 km/h, ani 7500 zł, bo przepis wymaga przekroczenia "powyżej 71 km/h". Czy to błąd legislatorów? Poprosiłem ministerstwo o wyjaśnienie, czekam na stanowisko urzędników.
Resort przewiduje również 20 proc. zniżki, jeśli kara zostanie zapłacona w ciągu 30 dni od otrzymania zawiadomienia. Taki finansowy upust ma zachęcić do szybkiego regulowania należności i odciążyć urzędy.
Nowe przepisy wprowadzają tylko trzy wyjątki, w których właściciel uniknie odpowiedzialności:
- Udowodni, że w momencie wykonania zdjęcia auto nie należało już do niego (np. zostało wcześniej sprzedane).
- Zgłosił kradzież pojazdu przed popełnieniem wykroczenia.
- Działał w stanie wyższej konieczności – np. przekroczył prędkość, wioząc do szpitala osobę, której ratował życie.
Oficjalna tolerancja fotoradarów. Kiedy urządzenie zrobi zdjęcie?
Ministerstwo wpisuje do ustawy oficjalne zasady dotyczące marginesu błędu urządzeń rejestrujących, które do tej pory funkcjonowały jedynie zwyczajowo. W praktyce sprowadza się to do dwóch czytelnych reguł:
- Kiedy fotoradar zrobi zdjęcie? Urządzenie nie zarejestruje przekroczenia prędkości o 10 km/h lub mniej. Mandat dostaniesz dopiero wtedy, gdy pojedziesz za szybko o co najmniej 11 km/h.
- Jak zostanie wyliczona wysokość kary? Kwota mandatu nie będzie liczona od pełnej zmierzonej prędkości. Od zarejestrowanego wyniku odliczy się margines błędu na korzyść kierowcy: 5 km/h na drogach lokalnych albo 6 km/h na autostradach i drogach ekspresowych.
Przykład: Jedziesz 72 km/h w miejscu z ograniczeniem do 50 km/h (przekroczenie o 22 km/h). Fotoradar zrobi zdjęcie, bo przekroczyłeś limit o więcej niż 10 km/h. Mandat zapłacisz jednak wyłącznie za przekroczenie o 17 km/h (22 km/h minus 5 km/h tolerancji).
Koniec z bezkarnością obcokrajowców. Służby zablokują wyjazd z Polski
Nowe przepisy mają także ukrócić bezkarność kierowców z zagranicy. Ministerstwo przewiduje utworzenie centralnego rejestru naruszeń dla pojazdów zarejestrowanych poza Polską – zarówno w UE, jak i poza nią. Dostęp do nowej bazy mieć będą nie tylko funkcjonariusze ITD, ale też Policja, Straż Graniczna i Służba Celno-Skarbowa. Służby wyegzekwują zaległe kary podczas kontroli drogowej lub na granicy. Jeśli kierowca nie zechce zapłacić, samochód będzie mógł zostać odholowany na parking strzeżony. W skrajnych przypadkach mundurowi zablokują wyjazd kierowcy-sprawcy z Polski do czasu uregulowania długu.
Od kiedy nowe zasady i wysokie kary? Ministerstwo podało datę
Ministerstwo Infrastruktury skierowało projekt nowelizacji do konsultacji publicznych. Rządowy harmonogram zakłada, że jeśli ustawa przejdzie cały proces legislacyjny i zostanie podpisana przez prezydenta, nowe przepisy zaczną obowiązywać od 1 stycznia 2028 r.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
