No i mamy klops... autostradowy. Ale lista wpadek jest dłuższa

| Aktualizacja:

Nie zdążymy z autostradami na Euro 2012, ale z tego powodu nie będzie wielkiej tragedii. Piłkarscy kibice wszędzie wybierali samoloty

wróć do artykułu
  • ~m-53
    (2011-07-09 18:32)
    "co z drogami ekspresowymi? Czy ktoś o tym pomyślał, zapewnił finansowanie? A koszt nie jest bagatelny: 200 tys. zł za kilometr ekspresówki rocznie piechotą nie chodzi."

    Myślę, że to autor nie pomyślał. Drogi ekspresowe są objęte poborem opłat - via toll.

    Pięćdziesiąt ciężarówek na godzinę zapewnia oczekiwane 200 tys. rocznie.
  • ~Kasander
    (2011-07-08 09:40)
    Tak bardzo się cieszyła
    dziennikarska niania
    będzie naprawdę pięknie
    teraz robią podsumowania

    weźmy kalkulatorki albo ołóweczki
    policzmy sobie koszty
    po pleckach chodzą "ciareczki"

    czytam artykulik
    jakiegoś bezimiennego
    200 tys. za kilometr
    czego bezimienny kolego
    ..."Kilka zamówień z ostatniego półrocza. Tylko na nich państwo oszczędzi ponad 3 mld zł.

    Luty. Budowa 20 km autostrady A1 z Piekar Śląskich do Zabrza według drogowców miała kosztować 1,73 mld zł. Z siedmiu ofert w przetargu sześć opiewa na mniejsze kwoty. Najniższa - hiszpańskiej firmy Dragados - jest tańsza od kosztorysu o prawie 500 mln zł! W czerwcu Hiszpanie podpisali umowę z GDDKiA.

    Marzec. Drogowcy przeglądają oferty na inny odcinek A1 - 16 km z Pyrzowic do Piekar. I znowu będzie taniej. Zamiast szacowanych 2,2 mld zł, drogowcy zapłacą wybranemu w przetargu Budimexowi 370 mln zł mniej.

    Maj. Otwarcie ofert na 21 km obwodnicy Mińska Mazowieckiego w ciągu autostrady A2. W kasie czeka 872 mln zł. Wszyscy wykonawcy składają niższe oferty. Najmniej żąda konsorcjum firm Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Mińsk Mazowiecki, Przedsiębiorstwo Robót Drogowych Regionalne Drogi Podlaskie Siedlce, Przedsiębiorstwo Budownictwa Lądowego Mazowieckie Mosty oraz Warszawskie Przedsiębiorstwo Mostowe Mosty SA. W lipcu podpisują umowę o wartości 567 mln zł.

    Aż o 600 mln zł tańsza będzie także budowa drogi S2 Puławska - Lotnisko - Marynarska w Warszawie wraz z dojazdem do Okęcia (łącznie ponad 8 km drogi). W przetargu, na który drogowcy zarezerwowali 1,73 mld zł, wygrywa konsorcjum Teerag-Asdag i Intop Tarnobrzeg oferujące cenę 1,12 mld zł. Czerwiec. Rekord! Aż 700 mln zł mniej będzie kosztować przebudowa 12 km Trasy Armii Krajowej w Warszawie na odcinku od węzła "Modlińska" do węzła "Piłsudskiego". GDDKiA gotowa była wydać 1,57 mld zł, tymczasem grecki J&P Avax proponuje cenę 868 mln zł. I wygrywa zlecenie.

    O ponad 300 mln zł będzie tańsza modernizacja drogi S8 do standardu drogi ekspresowej na odcinku Jeżewo - Białystok. Na odcinek o długości 25 km zarezerwowano 981 mln zł. Przetarg wygrało konsorcjum firm Mota-Engil, Strabag i Transprojekt. Cena: 675 mln zł.

    Kolejne 200 mln zł zaoszczędzi państwo na budowie 14 km zachodniej obwodnicy Poznania w ciągu S11. Zamiast 658 mln zł, zapłaci firmom Skanska i Intercor 458 mln zł.

    Lipiec. Otwarcie ofert w przetargu na budowę 61 km ekspresowej ósemki z Piotrkowa Trybunalskiego do Rawy Mazowieckiej. Według kosztorysu inwestycja może kosztować 1,89 mld zł. Konsorcjum Astaldi, Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Mińsk Mazowiecki, Przedsiębiorstwo Budowy Dróg i Mostów Piotrków Trybunalski, Intercor, Technital oferuje cenę o 170 mln tańszą - 1,72 mld zł. Czy wygra - dowiemy się lada dzień.



    Budimex, Strabag, Skanska, Mota-Engil, Astaldi, Dragados, Eurovia - firmy, które działają na polskim rynku, prześcigają się w ofertach. Walka jest ostra, ceny mocno spadają.

    - Oferty w ogłaszanych przez nas przetargach na roboty budowlane są średnio o 30 proc. niższe od kosztorysów. Widać, że jest duża konkurencja, no i że mamy kryzys - mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad.

    Dlaczego firmy budowlane obniżają ceny? Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimexu, wymienia dwie główne przyczyny: - Budowa dróg w Polsce to długi proces, przygotowania trwają latami. Kosztorysy GDDKiA na obecne inwestycje były opracowywane rok temu w okresie boomu budowlanego. Od tego czasu sytuacja zmieniła się diametralnie, ceny zarówno robocizny, jak i materiałów znacząco spadły.

    - Dzisiaj mamy też niższe ceny paliwa - uzupełnia menedżer jednej z firm budowlanych. - Gdyby robić zlecenia dla państwa kompletnie bez zysku, to okazałoby się, że potrzeba nie więcej niż 50 proc. kasy z kosztorysu - dodaje.

    A druga przyczyna? - Mimo wszystko wciąż niewystarczająca liczba zamówień w stosunku do potencjału branży i rosnąca konkurencja. Na naszym rynku zaczynają walczyć nie tylko firmy z całej Europy, ale i z Chin czy Indii - tłumaczy Kozioł.

    - Firmy wykrwawiają się, nawet giganci pokroju Strabagu biją się o najmniejsze zamówienia - potwierdza Adrian Furgalski, ekspert Zespołu Doradców Gospodarczych TOR. - Liczy się przetrwanie, ważne, żeby był obrót - dodaje.

    Furgalski ostrożnie podchodzi jednak do oszczędności z przetargów: - Zwłaszcza gdy oferta jest o 60 proc. niższa od kosztorysu. Zastanawiałbym się wtedy nad unieważnieniem przetargu. Bo albo będziemy mieli problem z jakością, albo firmy będą dusiły podwykonawców, albo w pewnym momencie budowa po prostu stanie.

    Kto będzie pilnował jakości na budowach? GDDKiA? - Nie, w dzisiejszych czasach zatrudniamy na budowę wybranego w osobnym przetargu konsultanta, który pełni funkcję niezależnego inżyniera. Takie są zresztą wymogi wszystkich projektów finansowanych z pieniędzy unijnych - tłumaczy Piotr Chodorowski, wicedyrektor poznańskiego oddziału GDDKiA do spraw inwestycji.

    Jak długo jeszcze państwo może korzystać na niskich cenach? Rzecznik Budimexu uważa, że oferty firm budowlanych pokazują pewien trend: - Ceny ofertowe w inwestycjach drogowych to ceny realizacji kontraktów na rok, półtora roku. Firmy budowlane kalkulują je w dłuższym okresie czasu, zakładając, że różne koszty raczej im nie wzrosną. Że to się będzie im nadal opłacało.

    - Tylko się cieszyć. Będziemy mogli za te same pieniądze wybudować więcej - komentuje Andrzej Maciejewski, rzecznik GDDKiA.

    Jednak zdaniem Adriana Furgalskiego z tymi dodatkowymi inwestycjami może być problem, bo nie są one przygotowane na tyle, by można je było szybko uruchomić. - Co roku mówiło się, że kolejny rok będzie przełomowy pod tym względem. Na ten zaplanowano wydać 32 mld zł, ale ja oceniam, że uda się wydać tyle co w 2008 r., czyli 15-16 mld zł. Już teraz Ministerstwo Infrastruktury mówi zresztą, że największe uderzenie inwestycji czeka nas dopiero w latach 2010-11 r.

    Furgalski przypomina też, że gdy kryzys się skończy, ceny w budownictwie znów pójdą w górę: - Firmy będą chciały odbić sobie chude lata. A kosztorysy GDDKiA pewnie będą zaniżone, bo będą się opierały na obecnych cenach. I będziemy mieli sytuację odwrotną do dzisiejszej"...

    Źródło: Gazeta Wyborcza rok 2009