Dziennik Gazeta Prawana logo

To był hojny prezent dla tirowców

4 lipca 2011, 09:47
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Firma Kapsch zrobiła transportowcom niespodziankę – w piątek i sobotę ich tiry jeździły po polskich drogach za darmo, dzięki czemu zaoszczędzili kilka milionów złotych.

A to dlatego, że system elektronicznego poboru opłat budowany przez austriacką spółkę, zamiast – jak planowano – 1 lipca, udało się uruchomić dopiero w niedzielę rano. Akurat w chwili, gdy ruch ciężarowy wyraźnie zamiera.

Bałagan, kolejki, awantury, przepychanki, techniczne wpadki – tak można opisać start elektronicznego systemu opłat viaTOLL, który zastąpił tradycyjne winiety 1 lipca. To data teoretyczna, bo w praktyce jego uruchomienie opóźniło się o ponad dwie doby. Zdaniem austriackiej firmy Kapsch, wszystko przez kierowców. Bo zamiast zarejestrować się w systemie (czyli wyposażyć samochody w urządzenie do naliczania opłat) wcześniej, zostawili to na ostatnią chwilę.

– W ciągu ostatniego tygodnia zarejestrowaliśmy aż 120 tys. pojazdów – mówi Dorota Prochowicz, rzeczniczka Kapscha. To sparaliżowało pracę wydających je punktów obsługi klienta. Aby 1 lipca otrzymać viaBOX w punktach przygranicznych (zagraniczni przewoźnicy także muszą wyposażać auta w te urządzenia), trzeba było odstać kilkanaście godzin. Gdzieniegdzie dochodziło do awantur.

Okazało się jednak, że kolejki i awantury nie były konieczne, bo w piątek i sobotę czujniki umieszczone na specjalnych bramownicach jeszcze nie działały, a tym samym nie naliczały opłat. Samochody Inspekcji Transportu Drogowego uprawnione do kontrolowania płatności za e-myto przez dwa dni bezczynnie stały na przydrożnych parkingach i stacjach benzynowych.

Ostrożnie szacując, w ciągu dwóch dni, kiedy nie obowiązywały ani winiety, ani – de facto – system elektronicznych opłat, przewoźnicy mogli zaoszczędzić około 7 – 8 mln złotych. Gdy ktoś zyskuje, ktoś inny traci – w tym wypadku Skarb Państwa, do którego wpływają przychody z e-myta. Wszyscy jednak uspokajają, że taka sytuacja została przewidziana w umowie z firmą Kapsch i za każdy dzień opóźnienia w uruchomieniu systemu ma ona wypłacić odszkodowanie i pokryć straty. Jak poinformowała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, odszkodowanie to milion złotych za każdy dzień zwłoki. Kapsch nie uchyla się od odpowiedzialności, twierdzi, że zawiodła technika, i pokornie przyjmuje karę. – Zapłacimy rekompensatę za utracone korzyści i odszkodowanie za każdy dzień niesprawnego systemu – deklaruje Dorota Prochowicz, reprezentująca firmę.

Ale nawet gdyby Kapsch musiał wypłacić Skarbowi Państwa łącznie ok. 10 mln złotych, interes będzie mógł zaliczyć do udanych – za zbudowanie systemu e-myta w Polsce dostanie ponad 4 mld złotych.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj