Koniec lat 90. i początek obecnego stulecia to czas kryzysu rynkowego Fiata. Po falstarcie Stilo wiązano z Pandą ogromne nadzieje. W zasadzie było to "być albo nie być" dla
włoskiego producenta. Niestety, kłopoty pojawiły się jeszcze przed premierą modelu - chodziło o nazwę. Dla przypomnienia. Początkowo maluch Fiata miał się nazywać Gingo, ale firma Renault
zaprotestowała w związku z podobnym brzmieniem słów: "Gingo" - "Twingo". Drobne zamieszanie, ale wprawiło w zakłopotanie turyński koncern. Jak się
niedługo okazało, był to epizod mało znaczący, gdyż popyt na pandę przeszedł najśmielsze oczekiwania, a tyska fabryka (tylko tu jest produkowana) nie nadążała z realizacją zamówień.
Mały Fiat zaskoczył także czymś innym - przyzwoitą jakością wykonania. Poza kłopotami z pompą paliwa i usterkami sprzęgła (wadliwa partia) nie dotarły do nas sygnały o
"przewlekłych chorobach wieku dziecięcego". Oczywiście nie oznacza to, że panda jest zupełnie pozbawiona wad czy dolegliwości.
Zabezpieczenie przed korozją na "piątkę"
Na pewno poradzono sobie z korozją, która od lat była piętą achillesową małych fiatów. Nie słyszeliśmy
od użytkowników, żeby brązowy nalot atakował elementy karoserii. Przyzwoicie wypada także wygląd nadwozia, nad którym pracował Bertone. Może się podobać i - co najważniejsze - ma czworo
drzwi, a to nie jest takie oczywiste w segmencie A. Za to mniej pochlebne opinie dotyczą wnętrza. Bardzo często użytkownicy narzekają na kiepską jakość montażu tworzyw sztucznych użytych do
wykończenia kabiny. Trzaski dochodzą z okolic deski rozdzielczej. Także tylna półka stuka podczas przejeżdżania po nierównościach. Nie dotyczy to wszystkich egzemplarzy, co może tylko
świadczyć o zaniedbaniach na linii montażowej w fabryce. Można mieć też drobne zastrzeżenia do samego projektu wnętrza. Kabina jest wyraźnie węższa w porównaniu z konkurentami (np.
renault twingo czy citroënem C1). Poza tym środkowa konsola została rozbudowana na szerokość, i to zupełnie niepotrzebnie, gdyż ogranicza przestrzeń na nogi osób siedzących z
przodu. Mało przekonujące uzasadnienia tych gabarytów to umieszczenie tu lewarka zmiany biegów wraz z osprzętem oraz zamontowanie wymiennika ciepła klimatyzacji w wersjach z silnikiem Diesla. A
skoro jesteśmy przy nawiewach, to warto wspomnieć, że wielu użytkowników narzeka na kiepskie przewietrzanie kabiny. Żeby to zrobić sprawnie, najlepiej po prostu uchylić okno
|
|
|
Wnętrze przestronne jak na swoją klasę
Do pozostałych pomysłów projektantów i konstruktorów małego fiata nie ma zastrzeżeń. Przestrzeń nad głowami
usatysfakcjonuje nawet dryblasów, miejsce na nogi z tyłu zadowoli dwójkę dzieci (awaryjnie mogą podróżować tu też 3 osoby), a siedzenia zapewniają wysoki komfort, choć zdarza się, że
podczas jazdy fotel kierowcy skrzypi. Panda to także maluch, który wyznacza standardy wyposażenia w swojej klasie. W wersji podstawowej Actual znajdziemy tylko airbag kierowcy (od września 2005
r. też pasażera) i immobiliser. Na nieco więcej można liczyć w Active (od początku airbag pasażera czy elektryka szyb przednich), a topowy Dynamic (zarezerwowany dla 1.2 i 1.3 Multijet)
dodatkowo wzbogacono o ABS, wspomaganie i relingi. Ale tak naprawdę wrażenie robi lista opcji, na której znalazły się m.in. ESP, klimatyzacja automatyczna, szyberdach otwierany elektrycznie czy
automatyczna skrzynia biegów.
Oczywiście trafienie używanej pandy z takimi dobrodziejstwami techniki jest mało prawdopodobne, ale i takie egzemplarze występują na rynku wtórnym. Przyzwoicie wypadają walory użytkowe.
Pamiętając o tym, że rozpatrujemy samochód segmentu A o długości nadwozia nieznacznie przekraczającej 3,5 m, pojemność bagażnika można uznać za satysfakcjonującą. 206 l to wartość,
która wystarczy do przewozu sporej ilości zakupów. Jeśli chcemy przetransportować coś więcej, mogą pojawić się kłopoty. Nawet w najbogatszym wykończeniu Dynamic dzielona kanapa wymagała
dopłaty. Minus za kiepskie wykończenie kufra.
Silniki benzynowe to konstrukcje sprawdzone
Weryfikując ofertę rynkową, dojdziemy do wniosku, że panda najczęściej występuje z podstawowym silnikiem 1.1/54 KM znanym
z punto I czy seicento. Niestety, nie każdy będzie usatysfakcjonowany osiągami. Dlatego zachęcamy do poszukiwania pokrewnego motoru 1.2. Przy porównywalnym spalaniu osiągi (przyspieszenie i
elastyczność) są dużo lepsze. 60-konny silnik doskonale sprawdza się w mieście. Poza miastem jest już wyraźnie gorzej. Rozczarowuje spalanie.
Średnie wyraźnie przekracza 6 l/100 km, a Czytelnicy donoszą, że samochód potrafi zużyć 8, a nawet 9 l/100 km. Za to bezdyskusyjna jest trwałość silnika. To prosty konstrukcyjnie i
sprawdzony motor odznaczający się przyzwoitą jakością wykonania. Jeśli pominiemy kłopoty z uszczelnieniem dekla zaworów, to awarie zdarzają się raczej sporadycznie. Najczęściej
posłuszeństwa odmawia osprzęt lub elementy pośrednio współpracujące z silnikiem. Mowa o feralnych pompach paliwa - w wielu egzemplarzach po prostu się zaciera. Problem przede wszystkim
dotyczy aut zasilanych gazem, ale usterki zdarzają się także w pandach, które z LPG nie mają nic wspólnego. Fiat tłumaczy to jeżdżeniem "na oparach", czyli eksploatowaniem
auta z małymi ilościami paliwa w zbiorniku. Z sygnałów od mechaników i użytkowników wiemy, że nie jest tak do końca, gdyż wina leży po stronie samego elementu. Poza tym ASO najczęściej
uznaje roszczenia gwarancyjne w wypadku aut zasilanych jedynie benzyną, a... właściciele egzemplarzy z LPG muszą liczyć się z wydatkiem ok. 800 zł. Poza tym zdarzają się usterki silnika
wentylatora chłodnicy, niekiedy zawodzi regulator przepustnicy, czasami awariom ulega pompa wody.
Niewiele zastrzeżeń jest do układu przeniesienia napędu. Owszem, była partia wadliwych sprzęgieł (usterka objawiała się szarpaniem podczas ruszania), ale poza tym incydentem nie można za
wiele marudzić. Przełożenia zostały poprawnie dobrane, nie ma też poważnych zastrzeżeń do samej pracy lewarka. W zawieszeniu najszybciej wybijają się łączniki stabilizatora, nietrwałe
są wahacze. Występują też kłopoty ze zbieżnością. Należy tu jeszcze wspomnieć o głośnych oponach Pirelli stosowanych do pierwszego montażu.
Generalnie panda cierpi głównie na drobne awarie, które niestety często są bardzo denerwujące. Niestety, nawet mało znaczące usterki nie wpływają dobrze na image marki, która chce zmienić wizerunek producenta psujących się aut. Na tle klasowych rywali maluch Fiata wypada naprawdę dobrze, ale na pewno nie jest samochodem bezawaryjnym. Trzeba o tym pamiętać przy weryfikacji stanu technicznego.
|
TO SIĘ PSUJE! Nagle awarie zmuszające do przerwy w podróży występują bardzo rzadko. Najczęściej auto trapią drobne usterki. Często zawodzi pompa paliwa (fot. obok). Zdarzają się też usterki zawieszenia oraz osprzętu jednostki napędowej. Za to niemal wzorowa jest ochrona antykorozyjna.
|
Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy!