W latach 70. to porsche siało postrach, pędząc do setki w mniej niż 2.5 sekundy. Teraz skończyło jako fotel do leniuchowania. Wystarczy usiąść w zagłębieniu na masce, by rozkoszować się ekscentrycznym gadżetem i… ulubionym piwem.
Nikt nie zabierze nam prawka za jazdę po alkoholu, bo nasz fotel-bolid będzie stał na honorowym miejscu w salonie. Wszyscy spłoną z zazdrości, widząc ten
niespotykany mebel - to wierna kopia przodu słynnego porsche 917 startującego w serii 24 godzinnych wyścigów Le Mans.
Mało tego, fotel tak jak prawdziwa wyścigówka jest jednoosobowy, ale na szczęście kosztuje mniej niż legenda na kołach - ok. 24 tysięcy zł.
Styliści bardzo dokładnie odwzorowali autentyczne lakierowanie, czyli niebiesko-pomarańczowe barwy teamu. Słynne cztery lampy pod przezroczystymi kloszami można włączyć, by oświetlić sobie drogę… do lodówki.
Mało tego, fotel tak jak prawdziwa wyścigówka jest jednoosobowy, ale na szczęście kosztuje mniej niż legenda na kołach - ok. 24 tysięcy zł.
Styliści bardzo dokładnie odwzorowali autentyczne lakierowanie, czyli niebiesko-pomarańczowe barwy teamu. Słynne cztery lampy pod przezroczystymi kloszami można włączyć, by oświetlić sobie drogę… do lodówki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Tomasz Sewastianowicz
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
Zobacz
|
