Poza tym, że skręcające reflektory bardzo dobrze oświetlają zakręty, dają dwa razy silniejsze światło od lamp montowanych seryjnie. Dzięki temu w nocy widać znacznie dalej, jaśniej i
wyraźniej.
Producent twierdzi, że jego nowe bi-halogeny będzie można założyć samemu w garażu, bez cięcia kabli i grzebania w elektronice. Po wszystkim nie trzeba tej modyfikacji zgłaszać w żadnych
urzędach, a policja nie będzie miała do nich uwag, bo całość wygląda jak zamontowana w fabryce.
Tyle obietnice. Ile taka radość będzie w Polsce kosztować? Na razie nie wiadomo. Nowe światła pokazano ledwie kilka dni temu na targach motoryzacyjnych we Frankfurcie.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
