Zaznaczył, że jest to najbardziej prawdopodobna wersja, która będzie jeszcze weryfikowana.
W sobotę wieczorem w pobliżu węzła Kleszczów (Śląskie) w wyniku zderzenia busa i autokaru zginęło dziewięć osób, a siedem odniosło obrażenia. Renault traffic, jadący od Gliwic w stronę Wrocławia, przewrócił się na jezdnię i sunąc po niej znalazł się na przeciwległym pasie ruchu. Wtedy w dach tego samochodu wjechał autokar.
Jak wcześniej informowała policja, kierowca busa wcześniej prawdopodobnie próbował uniknąć zderzenia z innym autem i wykonał manewr, w wyniku którego stracił panowanie nad pojazdem. – przekazała PAP Karina Spruś z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.
Jak dodała, czynności z zatrzymanym zaplanowano na poniedziałek. Również tego dnia zostanie wydane postępowanie o wszczęciu śledztwa. Będzie ono najprawdopodobniej prowadzone pod kątem sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym
Policjant, tłumacząc to dobrem śledztwa, nie chciał przesądzać, czy to kierowca volkswagena ponosi winę za ten wypadek. Inspektor zaznaczył, że okoliczności wypadku są jeszcze wyjaśniane. – powiedział Nowakowski.
– podkreślił komendant.
Kierowca volkswagena był trzeźwy, zaś przypuszczenia o tym, że mógł być sprawcą zdarzenia potwierdzają m.in. relacje pasażerów autobusu. - zaznaczył policjant, zastrzegając, że nie ma jeszcze takiej pewności – jest to najbardziej prawdopodobna hipoteza.
Wyjaśnił, że są przesłuchiwani świadkowie i zabezpieczone ślady, i dowody, które będą jeszcze badane m.in. przez biegłych. Ani w autokarze, ani w renault nie było rejestratorów jazdy. Stan zdrowia kierowcy autobusu nie pozwala jeszcze na przesłuchanie.
Wszystkie ofiary zostały zidentyfikowane. Jest wśród nich jest pięciu mężczyzn i cztery kobiety. Siedem z nich to mieszkańcy woj. podkarpackiego, jedna osoba z woj. lubuskiego oraz obywatel Słowenii, który prowadził samochód. Ofiary to osoby były w urodzone od 1961 do 1974 r. Policja przypuszcza, że mogli jechać do pracy.
Wojewoda śląski Jarosław Wieczorek zapewnił podczas konferencji, że wszystkie rodziny ofiar zostały objęte pomocą psychologiczną. Wieczorek jest w kontakcie z wojewodami: podkarpackim i lubuskim oraz konsulem Republiki Słowenii.
W wypadku zostało rannych siedem osób jadących autokarem, to głównie mieszkańcy Rudy Śląskiej. Wojewoda poinformował, że informacje ze szpitali są "dość optymistyczne" nikomu z poszkodowanych nie zagraża niebezpieczeństwo utraty życia. Wieczorek złożył kondolencje wszystkim rodzinom zmarłych oraz podziękował osobom zaangażowanym w akcję ratowniczą. Zaznaczył, że służby bardzo szybko pojawiły się na miejscu.
– podkreślił wojewoda, który po otrzymaniu informacji o wypadku pojechał na miejsce. – dodał.
Szef gliwickiej straży pożarnej starszy brygadier Roman Klecha relacjonował, że po informacji o wypadku, ok. 22.30, na miejscu w pierwszej fazie akcji ratowniczej pojawiło się sześć zastępów straży pożarnej. Ok. 300 metrów od autokaru i busa jeden z nich zatrzymali się przy volkswagenie, który wjechał do przydrożnego rowu. Jechały nim dwie osoby, żadna z nich nie została ranna.
Jak mówił Klecha, strażacy uwolnili zakleszczonego w autobusie kierowcę, pasażerowie autokaru byli już na zewnątrz. Równocześnie zastępy strażackie odcięły dach renault. - powiedział komendant.