donosi "Super Express". – cytuje zeznania dziennikarza tabloid i wylicza, że po czterech dniach w piątek 26 lipca, tuż przed wyjazdem w trasę, miał jeszcze wypić niecałe dwa piwa.
miał zdaniem tabloidu powiedzieć śledczym Durczok.
Dziennikarz przyznał się do jednego ze stawianych mu zarzutów: prowadzenia samochodu pod wpływem alkoholu. Śledczy zarzucają mu jeszcze spowodowanie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym.
miał stwierdzić przed prokuratorami dziennikarz. Bulwarówka utrzymuje, że Durczok opowiadał śledczym o batalii sądowej z tygodnikiem Wprost, o rozwodzie z żoną, o problemach zdrowotnych. – – tłumaczył.
W miniony piątek na drodze krajowej nr 1 pod Piotrkowem Trybunalskim 51-letni Kamil Durczok wziął udział w kolizji. Do zdarzenia doszło ok. godz. 12.50 na remontowanym odcinku drogi. Kierując samochodem BMW w kierunku Katowic, najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Następnie jeden z pachołków uderzył w auto nadjeżdżające z przeciwka. Nikt z uczestników kolizji nie ucierpiał.
Okazało się, że dziennikarz miał w 2,6 prom. alkoholu w wydychanym powietrzu.
Mężczyzna trafił do policyjnej izby zatrzymań. Po wytrzeźwieniu w niedzielę został przewieziony do piotrkowskiej prokuratury rejonowej, gdzie zostały mu przedstawione zarzuty. Śledczy również skierowali do sądu wniosek o zastosowanie aresztu wobec Durczoka. W poniedziałek sąd nie przychylił się do ich wniosku.