Aston Martin potwierdził, że przygotowuje limitowaną do 155 egzemplarzy edycję samochodu. Nie chciał jednak komentować czy sportowe auto zostanie wykorzystane przy produkcji 25. filmu o przygodach agenta 007.

Zdaniem dziennika "Sun" przesiadkę Bonda na samochód elektryczny przeforsował reżyser nowego filmu, pochodzący z USA Cary Joji Fukunaga.

- Wszyscy obawiali się, że Bondowi przylepi się metkę z napisem "zbyt poprawny politycznie" jednak uznali, iż nadszedł czas aby zasiadł za kierownicą samochodu bezemisyjnego - tłumaczy informator dziennika.

Fukunaga w ubiegłym roku zastąpił Danny'ego Boyle'a, który wycofał się z projektu z powodu "kreatywnych różnic". W rolę najsłynniejszego szpiega po raz piąty wcieli się Daniel Craig. Ma to być ostatni raz kiedy zagra Bonda.

Według Aston Martina Rapide E osiągnie prędkość 250 km/h i przyspieszy do 100km/h w niecałe 4 sekundy. Problemem dla 007 nie powinien być zasięg. Po ok. 300 km będzie musiał szukać stacji ładowania.

Najsłynniejszym samochodem z filmów o przygodach szpiega Jej Królewskiej Mości jest Aston Martin DB5 m.in. z filmu "Goldfinger" (1964 r.). Pojazd ten pojawił się też w ostatnim z serii czyli "Spectre". W międzyczasie Bond prowadził też auta takich marek jak Bentley, BMW czy Lotus.

Z analizy agencji Reutera wynika, że w ciągu 5-10 lat producenci samochodów wydadzą na technologie związane z elektromobilnością 300 mld dolarów. Ma to związek z obawami o środowisko naturalne oraz naciskami ze strony władz.