Kolizja w Imielinie była kolejnym incydentem na drodze z udziałem rządowych samochodów. Była premier Beata Szydło jechała pancernym bmw, a za nią poruszało się rządowe audi.

To właśnie kierowca rządowego audi wjechał w bmw i spowodował kolizję, za co został ukarany mandatem. W rozmowie z TVN24 komendant SOP Tomasz Miłkowski mówił, że kierowca wcześniej nie woził VIP-ów. Podróż z Beatą Szydło miała być jego pierwszym wyjazdem w Polskę. Mówił, że kierowca ma "25-30 lat", dwa lata służby, a wcześniej przez pięć lat był "zawodowym kierowcą". - Jeździł we flocie samochodowej, w prywatnej firmie - mówił Miłkowski.

Jak ustaliła "Rzeczpospolitej" tą "flotą" była znana firma kurierska. Mężczyzna miał w niej rozwozić paczki. Ma 26 lat i początkowo był kierowcą wicekomendanta z SOP, ale z braku ludzi został na próbę przeniesiony do jeżdżenia z VIP-em. Miał mówić, że "nie czuje się na siłach", ale w SOP zapewniono go, że "da radę".

Za czasów BOR jak pisze "Rz", aby zostać kierowcą jeżdżącym w ochronie VIP, trzeba było wielu lat szkoleń, w tym za granicą. Obecnie może nim zostać każdy funkcjonariusz z prawem jazdy kategorii B.

Ani MSWiA, ani SOP nie odnosi się do ustaleń "Rzeczpospolitej". - Funkcjonariusz, który spowodował kolizję jest w służbie w SOP od 2 lat. Przed rozpoczęciem pracy w grupie ochronnej przeszedł wszystkie niezbędne szkolenia (kurs podstawowy, rozszerzony i specjalistyczny) przewidziane w SOP dla kierowców pojazdów służbowych VIP-ów – mówi rzeczniczka SOP Anna Gdula-Bomba.