Jedna tablica rejestracyjna na cały okres eksploatacji (życia) samochodu od chwili jego pierwszej rejestracji w Polsce - ten pomysł ponad półtora roku temu podsunął rządzącym poseł Piotr Liroy-Marzec. A teraz okazuje się, że tą sprawą po interpelacjach parlamentarzysty z Kielc zajął się resort infrastruktury, o czym poinformował podsekretarz stanu Marek Chodkiewicz.
– powiedział Chodkiewicz.
Wiadomo, że jedną z propozycji, która zostanie zaproponowana w opisanym przez wiceministra zgłoszeniu będzie wprowadzenie możliwości zachowania na wniosek właściciela pojazdu dotychczasowego numeru rejestracyjnego pojazdu, w tym zalegalizowanych tablic (tablicy) rejestracyjnych i nalepki kontrolnej, jeżeli właściciel pojazdu składa wniosek o rejestrację pojazdu, który był zarejestrowany na terytorium RP i posiada tablice rejestracyjne zgodne z obecnie obowiązującymi przepisami.
zaznaczył Chodkiewicz.
Wiceminister odniósł się również do piętnowanej przez Liroya-Marca kwestii kolejek w wydziałach komunikacji. Przypomniał, że wykonywanie zadań z zakresu rejestracji pojazdów należy do właściwego miejscowo starosty.
ocenił Marek Chodkiewicz.
W myśl obecnych przepisów każda zmiana właściciela pojazdu wymaga nie tylko zmiany dokumentów, ale także tablic rejestracyjnych – a to wydłuża całą procedurę. Wyjątkiem jest ponowna rejestracja pojazdu przez nabywcę w tym samym powiecie. Wtedy można pozostawić dotychczasowe tablice. zapytał retorycznie.
Zdaniem polityka, jeśli tablice rejestracyjne zostaną przypisane do danego pojazdu – od momentu rejestracji w kraju, aż do zbycia poza terytorium Polski lub oddania go na złom, procedura rejestracji pojazdu będzie przebiegać dużo szybciej.
– ocenił w rozmowie z dziennik.pl Piotr Liroy-Marzec.
Obecnie rejestracja pojazdu z zagranicy kosztuje ok. 256 zł. Przerejestrowanie auta z innego powiatu to wydatek 180 zł, a rejestracja w granicach powiatu - 80 zł (zostają te same tablice). Wydanie nowego dowodu rejestracyjnego kosztuje ponad 73 zł.