Od wtorku 10 lipca Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów (NSZZP) rozpoczyna akcję protestacyjną. deklaruje Andrzej Szary, szef związkowców z Wielkopolski. dodaje. To może mieć istotny wpływ na skalę protestu.
Co na te zapowiedzi Komenda Główna Policji? deklarują jej przedstawiciele. Skąd ta pewność? uważa Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy KGP.
Związkowcy nie kryją oburzenia takimi słowami. podkreśla Andrzej Szary. dodaje.
Co to wszystko w praktyce oznacza dla nas? W jakiej sytuacji będziemy mogli liczyć na pobłażliwość mundurowych? – wyjaśnia Rafał Jankowski, przewodniczący zarządu głównego NSZZP. I jednoznacznie stwierdza, że na żadną pobłażliwość nie mają co liczyć osoby, które dopuszczą się poważniejszych wykroczeń, np. kradzieży w sklepie. podkreśla Jankowski. Dotyczy to również kierowców pod wpływem alkoholu czy przekraczających prędkość w terenie zabudowanym o więcej niż 50 km/h.
Czy policjanci mają prawo do oceny wykroczenia? wyjaśnia prof. Marek Chmaj, konstytucjonalista i ekspert prawa administracyjnego. Jego zdaniem związki zawodowe mają prawo do formy protestu zakładającej dawanie pouczeń zamiast mandatów. dodaje.
Pytanie, czy takim protestem policjantom w ogóle uda się cokolwiek osiągnąć. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji deklaruje, że jest otwarte na dalsze rozmowy. Wyliczyło, że do tej pory odbyły się 23 spotkania i rozmowy szefa resortu Joachima Brudzińskiego z przedstawicielami związków zawodowych służb mundurowych. Ponadto w stałym kontakcie ze stroną związkową jest powołany przez szefa MSWiA specjalny pełnomocnik Edward Zaremba. Do tej pory odbył on ponad 100 spotkań, których tematy dotyczyły postulatów funkcjonariuszy. Ale kompromisu jak nie było, tak nie ma. Policjanci bezskutecznie domagają się zmiany m.in. systemu emerytalnego, płatnych godzin nadliczbowych i pełnopłatnych zwolnień lekarskich przez pierwsze 30 dni choroby.
mówi Marcin Kolasa, przewodniczący Federacji Związków Zawodowych Służb Mundurowych. dodaje.