Trwa boom na samochody elektryczne. W ocenie władz i
producentów mają być lekiem na smog i korki. Okazuje się jednak, że nie
wszystko złoto co się świeci…
Samochody elektryczne potrzebują baterii. A ich produkcja i utylizacja oraz ekologiczne koszty wydobycia niezbędnego dla nich litu i kobaltu dewastują środowisko bardziej niż dieslowskie silniki.
Eksperci Światowego Forum Ekonomicznego po przeprowadzeniu obliczeń twierdzą, że samochody elektryczne staną się bardziej eko od aut napędzanych silnikami Diesla dopiero po przejechaniu 125 tys. km. A w porównaniu z benzynowymi po pokonaniu 60 tys. km. Kalkulacja dotyczy rynku w Niemczech gdzie 30 proc. energii pochodzi ze źródeł odnawialnych. W innych krajach sytuacja jest jeszcze bardziej pesymistyczna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło forsal.pl
Powiązane
Zobacz
|