mówi Marek Niechciał, prezes UOKiK.
W ocenie UOKiK koncern Volkswagen stosował w samochodach VW, Audi, Seat i Skoda produkowanych po 2008 roku oprogramowanie, które w warunkach testowych pozwalało zaniżać wartość emisji tlenków azotu.
Pierwszy pozew zbiorowy przeciwko marce Volkswagen został złożony pod koniec września 2016 roku w Sądzie Okręgowym w Warszawie w imieniu grupy ok. 50 poszkodowanych. Stowarzyszenie StopVW.pl, które go przygotowało, planuje złożenie jeszcze trzech podobnych. CZYTAJ WIĘCEJ>>
- stwierdził Niechciał.
Urząd podkreśla, że sprawa dotknęła dużej liczby użytkowników samochodów - zarówno konsumentów, jak i przedsiębiorców w Polsce i w całej Unii Europejskiej. Działania koncernu mogą wiązać się m.in. z naruszeniem zbiorowych interesów konsumentów, przestrzeganiem norm środowiskowych oraz technicznych. UOKiK zakwestionował także działania Volkswagen Group Polska odnoszące się do procesu rozpatrywania przez sprzedawców reklamacji z tytułu rękojmi lub niezgodności z umową.
- dodaje szef UOKiK.
Niechciał podkreślił, że postępowanie UOKiK może zakończyć się wydaniem decyzji stwierdzającej naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Na przedsiębiorcę może zostać nałożona także kara pieniężna do 10 proc. jego obrotów. Ale może ono także zakończyć się przyjęciem zobowiązania do podjęcia działań usuwających niekorzystne dla konsumentów skutki naruszenia.
Co na to Volkswagen?
- mówi dziennik.pl Tomasz Tonder, kierownik do spraw PR Volkswagena. wyjaśnia.
Akcję serwisową rozpoczęto pod koniec stycznia 2016 roku od naprawy silników 2.0 TDI montowanych w amaroku. Potem rozszerzono ją o następne modele samochodów dwulitrowymi turbodieslami typu EA189.
- wyjaśnił Tonder.
Przedstawiciel Volkswagena w rozmowie z nami podkreśla, że KBA potwierdził w pełnym zakresie, w odniesieniu do wszystkich silników, w których zezwolił na przeprowadzenie zmian, że dokonywane modyfikacje techniczne nie powodują żadnych zmian zużycia paliwa, osiągów czy poziomu hałasu. Przypomniał też, że testy przeprowadzili także dziennikarze, potwierdzając powyższe założenia.
- podkreśla mówi Tomasz Tonder, kierownik do spraw PR Volkswagena.
VW w aktualnie produkowanych silnikach jest najczystszy
Warto zaznaczyć, że nie tylko Volkswagen ma na sumieniu kombinowanie. Z badania przeprowadzonego przez organizację pozarządową Transport & Environment wynika, że ok. 29 mln samochodów wyposażonych w silniki Diesla przekracza obowiązujące normy emisji spalin Euro 5 i Euro 6.
Jeśli chodzi o poszczególne marki, to według raportu T&E Volkswagen wypada najlepiej, "tylko" dwukrotnie przekraczając obecnie obowiązujące normy Euro 6 (chodzi o silniki nowe, montowane obecnie). Najgorzej wypadają: Fiat, Alfa Romeo i Suzuki (15-krotne przekroczenie norm), Renault, Dacia i Nissan (ponad 14 razy) oraz Opel-Vauxhall (10 razy).
Najwięcej "podrasowanych" samochodów wyliczono we Francji (5,5 mln), w Niemczech (5,3 mln), Wielkiej Brytanii (4,3 mln) oraz we Włoszech (3,1 mln). Po polskich drogach jeździ 430 tys. takich "brudnych" aut z silnikiem Diesla.
Aferę VW nagłośniła amerykańska Agencja Ochrony Środowiska. We wrześniu 2015 roku Volkswagen przyznał się do zainstalowania w około 11 mln samochodów oprogramowania pomagającego fałszować wyniki pomiarów zawartości tlenków azotu w spalinach silników Diesla. Oprogramowanie pomyślano tak sprytnie, by w celach oszczędnościowych wyłączało system neutralizowania tlenków azotu podczas codziennej jazdy samochodem i włączało go po rozpoznaniu, że silnik poddawany jest testom.