Według posła PiS Pawła Szałamachy dotyczy to realnych polskich interesów: kierowców którzy poruszają się tymi samochodami a także pracowników i mieszkańców miast, gdzie znajdują się fabryki Volkswagena.
Poseł PiS uważa, że koncern powinien przedstawić posiadaczom samochodów propozycję pakietu kompensacyjnego polegającego na usunięciu wad lub na wymianie samochodów.
Paweł Szałamacha podkreślił, że sprawą powinny zająć się także Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz Ministerstwo Środowiska, ponieważ mogło dojść do naruszenia polskiego prawa o czystości spalin.
Volkswagen podał w oficjalnym komunikacie, że sprawa "niewłaściwego oprogramowania" może w skali globalnej dotyczyć nawet 11 mln samochodów z silnikiem Diesla (jednostka 2.0 TDI - EA 189 produkowana w latach 2012-2015). Wysokoprężne serce jest montowane w autach marek VW, Audi, Skoda i Seat. W Polsce nieoficjalnie mówi się o 100 tys. samochodów.
O manipulacjach polegających na zaniżaniu danych o emisji szkodliwych substancji przez specjalne oprogramowanie poinformowała amerykańska federalna Agencji Ochrony Środowiska (EPA) - początkowo mówiło się o niemal 500 tys. aut z jednostkami TDI w USA. Redukcja szkodliwych związków była uruchamiana tylko w czasie oficjalnych testów, od których zależało dopuszczenie aut do ruchu w USA. Podczas normalnej jazdy silniki emitowały znacznie więcej nieoczyszczonych spalin, niż w trakcie prób.
Poleciała najważniejsza głowa
W efekcie afery prezes koncernu Volkswagen Martin Winterkorn podał się do dymisji.
- powiedział Winterkorn. -- stwierdził.
Niemieckiemu koncernowi grozi przynajmniej 18 miliardów dolarów kary.