Jerzy Szmit, olsztyński parlamentarzysta Prawa i Sprawiedliwości został zatrzymany za niebezpieczną jazdę. Wszystko wydarzyło się na drodze krajowej nr 7. niedaleko Wiśniewa. Nie była to przypadkowa kontrola drogowa. Kierowca samochodu został złapany, bo wyprzedzał w niedozwolonym miejscu - donosi "Gazeta Wyborcza".

Ale po kolei… Pewien kierowca jadący "siódemką" z Krakowa minął okolice Glinojecka. Na łuku drogi, gdzie namalowano podwójną linię ciągłą zaczęły go wyprzedzać dwa samochody. Drugim z nich był passat na łatwych do zapamiętania olsztyńskich numerach rejestracyjnych - relacjonuje Wyborcza. 

Rzucił więc przez swoje CB: "Uważajcie, jadą wariaci...", "Szkoda, że nie ma tu policji..." i kilka innych komentarzy - niekoniecznie cenzuralnych. 

Informacja szybko rozeszła się wśród innych kierowców z CB. Zapewne tak samo dotarła także do najbliższego patrolu policji.

Kilka kilometrów dalej kierowca zobaczył oznakowany radiowóz z włączonymi "kogutami", a przed nim zatrzymanego passata z Olsztyna - tego, który chwilę wcześniej go wyprzedzał w niedozwolonym miejscu. Informacja poszła w eter - "Jest sprawiedliwość na tym świecie" - skomentował jeden z użytkowników CB. 

Na tym historia się nie skończyła…

Na obwodnicy Mławy inny kierowca z Olsztyna zobaczył passata we wstecznym lusterku, a za kierownicą rozpoznał Jerzego Szmita.

Poseł PiS z Olsztyna, mimo ograniczenia prędkości do 70 km/h bardzo "naciskał" wolniej jadący przed nim samochód - chciał jak najszybciej wyprzedzić. I wyprzedził na podwójnej ciągłej, mimo że z przeciwka jechał sznur samochodów. Dowodem na to ma być zdjęcie jakie czytelnik "GW" zrobił korzystając z kamery w aucie. 

Piszemy mandat?

Zatrzymanie posła PiS potwierdziła policja.

W związku z powyższym (za kierownicą siedział poseł) na podstawie art. 41 Kodeksu wykroczeń policjanci poprzestali na zastosowaniu środka oddziaływania wychowawczego (na pouczeniu - red.), zwracając kierowcy uwagę na konieczność stosowania się do obowiązujących przepisów Prawa o ruchu drogowym - powiedziała GW Anna Gorczewska, oficer prasowy policji w Mławie. Poseł mógł ruszyć w dalszą drogę.

Poseł Jerzy Szmit wszystko potwierdził w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". - Mandatu nie przyjąłem. Otwarcie mówiąc, skorzystałem z immunitetu poselskiego - powiedział.

Po chwili poseł Szmit miał zadzwonić do redakcji GW i wytłumaczyć, skąd wzięło się jego wykroczenie. - Brałem udział w posiedzeniu komisji infrastruktury, na której rozpatrywany był wniosek o odwołanie ministra transportu Sławomira Nowaka. Posiedzenie trochę się przeciągnęło. Musiałem zdążyć na spotkanie zorganizowane przeze mnie. Stąd wziął się mój pośpiech – mówił polityk Prawa i Sprawiedliwości.